niedziela, 4 lutego 2018

Powrót do przeszłości

Opowiem Wam dzisiaj historię(...)

Jest 01.09.1993 roku... Ona mała, przestraszona, ubrana w białą bluzeczkę i granatową spódniczkę pierwszy raz idzie z mamą do szkoły... Z klasy zna kilka osób - chodzili razem do przedszkola... Mimo tego czuła, że góra, którą musiała codziennie pokonywać w drodze do tego miejsca, coś znaczy... Ale co? 

Podstawówka

nie była miejscem, do którego chętnie chodziła... Nie lubiła swoich rówieśników i nie chciała z nimi przebywać. Czasem, razem z Siostrą i Mamą siadały i uczyły się dziergać na drutach, ale chyba zakończyło się to na szaliku i opasce dla lalki... Jakiś czas temu odszedł tata - odszedł, to dużo powiedziane. On po prostu zniknął. Codziennie bała się, że i mama ją zostawi... Pomagała muzykoterapia - szczególnie, kiedy miała zasnąć... Ale znalazła ukojenie swoich rozterek: zaczęła pleść bransoletki... Potrzebowała tylko muliny, agrafki i koniecznie jeansów - były sztywne i dobrze przytrzymywały pracę w jednym miejscu. Pierwsze supełki pokazała jej koleżanka, reszty nauczyła się sama... W przerwach między lekcjami siadała w korytarzu pod salą i plotła nie zważając uwagi na nic... Nawet dziury na kolanie prawej nogawki większości spodni nie stanowiły dla niej znaczenia...


To moje bransoletki, które niedawno wyjęłam z dna kartonu z piwnicy ;) Ta w paski niebiesko zielono pomarańczowa, to moja pierwsza w życiu, dacie wiarę?

Gimnazjum

Ponieważ dobrze się uczyła i nie było z nią większych problemów, to dostała się do jednego z najlepszych (wówczas) gimnazjów w Gdyni - była pierwszym rocznikiem idącym nowym programem, więc jej pokolenie było nazywane królikami doświadczalnymi (później gimbazą)... W końcu była szczęśliwa! Do szkoły jeździła autobusem, musiała pamiętać o bilecie miesięcznym... Świetna klasa, nowa szkoła i nowa ONA... Zaczęły się imprezy (wiadomo co za tym idzie) i skończył się czas na plecenie... Ale jej palce nie chciały tak po prostu przestać ćwiczyć... Rozkręciła się w grze na gitarze - teraz to ona była jej deską ratunkową w kryzysowych sytuacjach. To właśnie na niej wyżywała swoją złość, to przy jej muzyce płakała...


Ta czapka to nie moja pierwsza, a raczej najnowsza ;)
Wzorowałam się na postaci Karoliny (Magdalena Różdżka) ze zwiastuna "Listy do M 3"

Liceum

Tu nie miała żadnych problemów - znów nowe osoby, ona mądrzejsza, nadal gitara była z nią w dobrych i złych chwilach. Miała mnóstwo szkolnych znajomych, ale oprócz nich miała także przyjaciół z podwórka - z którymi trzymała się najbardziej... Okazało się, że profil biologiczno - chemiczny to była pomyłka! Z biologii ledwo dawała radę... Jednak wychowawczyni z gimnazjum miała rację mówiąc, że "ma matematyczne myślenie"...

Studia

To był czas ogromnych wyzwań, dużej mobilizacji - ale tu nie uczyła się dla innych, nie musiała studiować - tu była dla siebie. W końcu była w niebie - liczby i ona. Były problemy, szczególnie podczas przedmiotów teoretycznych, albo informatycznych (do tej pory boi się wchodzić w tematy bardziej zaawansowane niż Word)... W tym czasie zdążyła wyjść za mąż (niestety ten krok spowodował, że straciła całkowicie kontakt ze swoją siostrą) - ale szczęście nie trwało długo... To jednak nie było to, nie pasowali do siebie... W tym samym roku, w odstępie może miesiąca, miała sprawę rozwodową i obronę pracy magisterskiej - wszystko zakończyło się pomyślnie, ale ten czas był dla niej bardzo trudny. Tu przekonała się o znaczeniu tej góry prowadzącej do szkoły podstawowej - raz pod górkę, a raz z górki - wtedy było pod górkę. Prosiła o pomoc - wtedy jej nie dostała...


A jednak coś z biol - chemu mi zostało...

Dorosłość

Dopiero teraz zaczęło się prawdziwe, dorosłe życie. Pewnego dnia wykonała test... Drżącymi rękami chwyciła wynik - pozytywny! Nie dowierzała! Musiała iść na zwolnienie... Wiedziała, że już nie będzie miała gdzie wracać, ale w jednej chwili zmieniły im się priorytety. Zapisała się na pewne forum, żeby nie być taką samotną... Jedna z dziewczyn napisała, że uczy się szydełkować. Pomyślała "Czemu nie?" - poprosiła ja o wskazówki... Zakup pierwszego kompletu szydełek i pierwszych włóczek - teraz wie, że nie były najlepsze... Powstała pierwsza czapka... Pomyślała, że zanim zrobi coś Aniołkowi, musi spróbować wydziergać coś dla siebie, żeby Maleństwo miało wszystko idealnie...

(...)moją historię...

Teraz

Jestem szczęśliwą, utalentowaną mamą. Szydełkowania uczyłam się sama z książek i filmików... Początkowo ćwiczyłam na czapkach, później zapragnęłam nauczyć się czytania schematów i stworzenia pierwszych maskotek... Potem pragnęłam stworzyć coś sama... Teraz jestem na etapie spisywania własnego, autorskiego schematu... 


Niedługo się okaże, czy mi się uda :D
I powiem Wam jedno - dbajcie o swoje pasje, pielęgnujcie je i rozwijajcie! U mnie zaczęła się dawno temu, ale wtedy o tym nie wiedziałam - w zasadzie, to całkiem niedawno cofnęłam się do samiutkiego początku. Sama przygoda z szydełkiem trwa już ponad 5 lat... Może i u Was obecne zamiłowania mają bardzo długie korzenie? ;)

I chciałam jeszcze powiedzieć, że wszystko co się wydarzyło w moim życiu kiedyś miało wpływ na to, kim jestem teraz... Nie mam żalu, było, minęło... Przemyślałam wszystko, wyciągnęłam wnioski i co mogę powiedzieć? Popełniam błędy (jak każdy), ale jestem dumna, że tu i teraz jestem właśnie taka :) 

78 komentarzy:

  1. A jaka ja jestem dumna z Ciebie-jesteś prawdziwa inspiracja! KW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jesteś - cieszę się, że we mnie wierzysz :*

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy post, niby krótki, a pełny treści. Cieszę się, że mogłam Cię lepiej poznać :) Też robiłam takie bransoletki (i to prawie w tym samym czasie ;)), niestety nie zachowała się ani jedna. Właśnie zastanawiam się co było pierwsze, szydełko czy bransoletki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zdecydowanie bransoletki ;) One wtedy były chyba bardzo modne ;) Ja jestem z tych, co chomikowały różne takie rzeczy, ale widzisz, swoją pierwszą czapkę wyrzuciłam i nawet szukałam jej zdjęcia, ale też nie zrobiłam :(

      Usuń
  3. hmmmm, w gimanzjum kochana to mie uczyłaś pleść <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ;) Ale to już nie było na taką skalę, co w podstawówce ;) Ty mnie uczyłaś plecionek na włosach, zresztą - czego my nie robiłyśmy ;) A marchewek od Babci nigdy nie zapomnę :D

      Usuń
    2. O tak, marcheweczki od babci wymiatały, pamiętam jedną wycieczkę szkolną, co miałam jeden pełen plecak jedzenia, onajmniej na tydzień, a jechaliśmy na 3 dni, a tam Pociach miała dżdżownicę w sałacie, Natalia spleśniały jogurt i chyba dzięki plecakowi od babci przetrwaliśmy <3

      Usuń
  4. Pamietam jak bez opamiętania robiłam takie bransoletki. Też miałam dziury w spodniach... kiedyś babcia uczyła mnie robić na drutach. Uwielbiałam haft krzyżykowy. Ostatnio w Gwatemali znalazłam te bransoletki z dzieciństwa. Tam sprzedają je dzieciaki na ulicach. Pewnie też mają od tego dziury w spodniach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bransoletki to był hit - ja myślę, że w Gwatemali mają swoje sposoby na przytrzymywanie ;) Mnie Mama uczyła trochę robić na drutach, ale z tamtych lekcji nic już nie pamiętam :(

      Usuń
  5. Wiesz co najbardziej mi się to podoba? Twoja akceptacja siebie! Napisałaś, że jesteś szczęśliwa i uzdolniona �� trzeba znać swoją wartość, by to powiedzieć ! Wiele kobiet może Ci tego zazdrościć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, ale długo się tego uczyłam... Teraz jednak potrafię zobaczyć w tłumie siebie i to, że jestem wyjątkowa - dzięki temu jestem szczęśliwa ja, a co za tym idzie i moja rodzina :) Dziękuję!!!

      Usuń
  6. Fajny, ciekawy wpis i super fotki 👍
    Ps
    Też robiłam kiedyś takie bransoletki 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Bransoletki, jak się okazuje, chyba większość wtedy zaplatała ;)

      Usuń
  7. Świetna historia! Ja nigdy nie miałam zbyt wielkiej cierpliwości do takich robótek, artystycznie wyżywam się na twarzy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Wiesz co? Chciałabym mieć chociaż minimalne pojęcie o makijażu, takie podstawy podstaw, żeby umieć się czasem upiększyć ;)

      Usuń
  8. Bardzo ładna historia i fajnie opowiedziałaś o swojej życiowej drodze. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Chciałabym dalej iść tą drogą, więc będę potrzebować mnóstwo szczęścia ;)

      Usuń
  9. Bardzo przyjemny wpis.
    Przypomniałaś mi czasy, kiedy był szał na plecenie tych bransoletek ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Warto czasem cofnąć się w przeszłość i przypomnieć sobie, co dla nas było ważne kiedyś ;)

      Usuń
  10. I taka postawa jest najważniejsza! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo miło mi Ciebie bliżej poznać :-) Mam nadzieję, że Ci się uda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłaś bardziej mnie poznać - długo się zastanawiałam, czy w ogóle opublikować taki wpis ;) Dziękuję! Mam nadzieję, że Twoje życzenia się spełnią!!!

      Usuń
  12. Super opisałaś swoją hisotorię, ja aktualnie jestem na etapie liceum i powiem Ci, że chyba ten okres będę wspominac jak na razie najgorzej. mam tylekłótlich osób, jakaś chora rywalizacja, zazdrośc, no czytsa masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy ja chodziłam do liceum to też było trochę inaczej, ludzie też byli inni - myślę, że każdy ma taki fajny etap szkolny do zapamiętania i ten mniej fajny też... Najgorsza jest właśnie ta rywalizacja, bo gdyby wszyscy byli "razem" to też byłoby zupełnie inaczej...

      Usuń
  13. Uwielbiam takie historie, ja niestety nadal szukam swojej pasji! Kiedy robiłam na drutach, może fajnie by było do tego wrócić i zrobić sobie jakiś wypasiony szalik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Na pewno kiedyś ją znajdziesz, a wtedy zobaczysz, że była na wyciągnięcie ręki ;) A szalik na drutach, na zimę - świetny pomysł!

      Usuń
  14. Czasem tak bywa, że jakieś hobby, czy pasja nie od razu będzie tym najważniejszym. W życiu do wszystkiego trzeba dojrzeć, a próbowanie nowych rzeczy to najbardziej naturalna i fajna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Do wielu rzeczy w życiu trzeba dojrzeć, czasem potrzeba czasu, aby coś zaakceptować - ale gdyby wszystko było podane "na tacy", to byłoby nudno ;)

      Usuń
  15. Świetny post. I wiesz co drzemie w Tobie nie tylko matematyczna dusza ale też humanistyczna co ma swoje odzwierciedlenie w Twoich tekstach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Edytko <3 Kochana jesteś, ale z tą humanistyczną... Ja staram się czytać dużo książek ;) A uwierz mi, że każdy nowy wpis, to dłuuga droga, aby powstał - ale się staram! :) Ćwiczę nieustannie i ciągle się uczę czegoś nowego :)

      Usuń
  16. hej, świetny wpis, fajnie Cie bliżej poznać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć! Bardzo dziękuję i w sumie cieszę się, że to napisałam :)

      Usuń
  17. Też miałam etap tych bransoletek w podstawówce (bo za moich czasów nie było jeszcze gimnazjum), nawet niedawno jedną uplotłam. Fajnie się je robi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też niedawno plotłam jeszcze i na pewno nie raz do nich wrócę - niech tylko vayu bag powstanie :P

      Usuń
  18. brawo za odwagę - bardzo szczery post :) miło się go czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Gratuluję odwagi, żeby opowiedzieć o swoim życiu. Życzę Tobie, żebyś od teraz miała tylko z górki :) PS. Twoje dzieła są świetne! :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Super, ze odkryłaś w sobie taką pasję. Ja zaczęłam szyć dla swoich dzieci, chociaż zawsze wmawiano mi, że nie potrafię tego robić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto robić to, co się lubi i czasem trzeba spojrzeć egoistycznie - co inni mogą wiedzieć? Dobrze, że nie zrezygnowałaś z szycia!

      Usuń
  21. Bo chodzi o to by pasja była inspiracją naszego życia, a nie jego marginesem. Gratulacje, bo Tobie się to udało. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo, świetne podsumowanie! Tak właśnie powinno być!

      Usuń
  22. Bo prawdziwe pasję pielęgnuje się od wczesnych lat by wyrosły potem i dały piękne owoce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, czasem nawet nie wiemy, że dana czynność będzie kiedyś częścią naszego życia i dbamy o nią podświadomie, żeby dopiero po czasie się o tym przekonać :)

      Usuń
  23. Bardzo fajny wpis, lubię czytać historie innych (pewnie wzięło się to z tego, że ogólnie uwielbiam różne historie patrząc na to jak bardzo uwielbiam czytać np. książki). Ja osobiście w podstawówce, gimnazjum moim hobby o ile w ogóle można to tak nazwać było właśnie blogowanie. Może w podstawówce było to coś w stylu bardziej jakiś gier, wtedy były również znane takie 'laleczki' i dodatkowo pisałam opowiadanie, wow! Chyba nigdy tak nie wytrwałam i nie napisałam tak dużo postów jak w tamtym okresie czasu. Miałam niesamowitą wyobraźnię i chciałabym aby to do mnie wróciło. :) Dlatego też po tych paru latach odpoczynku od bloga postanowiłam znów powrócić. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co? Ja myślę, że pewnych rzeczy się nie zapomina tylko trzeba sobie je przypomnieć ;) Jak kiedyś już pisałaś, czytasz książki, to zaryzykuję stwierdzenie, że warsztat pisarski masz w małym paluszku ;) A jeżeli chodzi o kreatywność, to inspiracje są wszędzie :) Sama widzisz, że jednak czegoś Ci brakowało i cieszę się, że wrócisz do blogowania! To na pewno będą inne wpisy niż kiedyś - ale jeżeli to jest to, co lubisz, to nie ma na co czekać! Powodzenia!!!

      Usuń
  24. Wspaniale, kiedy w naszym życiu towarzyszą nam pasję, potrafimy wygospodarować dla nich czas, cieszyć się nimi, wówczas mamy poczucie spełnienia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W punkt! Ale myślę, że jak coś się naprawdę lubi, to zawsze można znaleźć na to czas, niech to będzie nawet 5 minut ;)

      Usuń
  25. Iwonko czy to nie jest czasem tak, że te ścisłe umysły własnie odnajduja sie w rekodziele lub muzyce. Dziergasz sliczne rzeczy a matematyka pewnie pomaga w liczeniu słupków i półsłupków. Nic sie nie dzieje bez przyczyny:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że nawet w ten sposób nie pomyślałam, ale masz sporo racji? A matematyka bardzo dużo mi pomaga - ciekawe czy bez miłości do niej też bym szydełkowała...

      Usuń
  26. Piękna historia! Moja pasja, czyli pisanie zaczęła się w dzieciństwie, a powróciłam do niej około 2 lata temu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój powrót też na pewno jest piękną historią - brakowało Ci pisania przez ten czas?

      Usuń
  27. Wspaniała historia. Jesteś kobietą o wielu talentach, kto wie jaki jeszcze odkryjesz. Pozdrawiam Cię serdecznie:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!!! Jeszcze trochę do odkrycia przede mną, najważniejsze trzy punkty, to robienie na drutach, frywolitka i szycie - później będę ćwiczyć :D

      Usuń
  28. masz takie talenty, o których zawsze marzyłam :) w podstawówce wiele razy próbowałam pleść bransoletki, ale zawsze jakieś krzywe i poskręcane mi wychodziły...a teraz z mozołem próbuję nauczyć się szydełkowania bo gdzieś w sieci znalazłam zdjęcia pięknych maskotek. Gratuluję talentu i szczęścia, a ja popracuję jeszcze nad moimi krzywymi kulfonami co miały być kotkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze wszystkiego można zrobić swój atut - wiesz ile ja próbowałam, żeby mi się bransoletki skręcały? Żadna nie chciała :P Ćwiczenie czyni mistrza, pamiętaj, dlatego się nie zniechęcaj - ja trzymam kciuki za Ciebie i wierzę, że kiedyś pokażesz kotki wśród swoich przepisów ;)

      Usuń
  29. Piękna historia. Zawsze powtarzam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Tak, jak efekt motyla wszystko ma swoje konsekwencje. Tez uwazam, że rozwijanie I poświęcenie czasu swoim pasjom w końcu zaprocentuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To prawda, kiedyś gdzieś przeczytałam, żeby zamiast zamartwiać się tym, co się dzieje - po prostu to przyjąć, bo widocznie tak ma być - ja też w to wierzę :) A każdy talent wymaga pielęgnacji :)

      Usuń
  30. Świetny post, naprawdę fajnie się go czytało

    OdpowiedzUsuń
  31. Dobrze się czyta takie prawdziwe historie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Fascynująca historia, najważniejsze to znaleźć w życiu pasję i ją pielęgnować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Odkąd mam pasję, czuję się w pełni szczęśliwa :)

      Usuń
  33. W życiu bym nie powiedziała, że tylko 5 lat szydełkujesz! Bo robisz to perfekcyjnie! A poza tym - o co chodzi w tej pracy magisterskiej? Bo dumam, dumam i nic nie przychodzi mi do głowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!!! A praca mgr jest z jednej dziedziny matematyki, mojej ulubionej zresztą, a drzewa (w tym przypadku) to pewne jej elementy, które mają określone właściwości ;)

      Usuń
  34. Piękny wpis ... po trudnych początkach masz już z górki.😀 Jesteś wspaniałą utalentowaną osobą i na to kim jesteś dziś miała wpływ również Twoja przeszłość na którą nie zawsze wpływ miałaś Ty. Bransoletki przyjaźni wiązałam w Technikum pod ławką, a idąc na studia wybierałam kierunek na którym miało nie być matematyki, ale dałam radę wiec grunt to nie poddawać się ....wierzyć i rozwijać swe pasje 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję... To prawda, może nie zawsze mamy wpływ, na to co się dzieje, ale właśnie te chwile mogą mieć wpływ na to, kim będziemy... Matematyka jest na większości kierunków, tak jak pewnie filozofia (która mnie z kolei nie ominęła) i tak jak piszesz - nie wolno się poddawać! Tym bardziej wtedy, kiedy chodzi o pasje i marzenia :)

      Usuń
  35. Bardzo poruszający wpis ze szczęśliwy zakończeniem. Jesteś naprawdę silną kobietą i bardzo utalentowaną. Najważniejsze jest to, że na końcu tunelu znalazłaś swoje światełko:) Nie porzucaj nigdy szydełka, bo uwielbiam patrzeć na Twoje prace;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale cudowne słowa <3 Obiecuję, że nigdy, świadomie nie porzucę szydełkowania ;) Dziękuję bardzo!

      Usuń
  36. Pamiętam te bransoletki! To były czasy. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze dzieci kiedyś powiedzą, że wiocha (teraz pewnie inaczej już się mówi, o wiem! pase) ;) A później docenią hehe

      Usuń
  37. Piękna, wzruszająca historia cudownie opisana. Mnie tez w trudnych momentach i na życiowych zakrętach pomaga dzierganie. Nieco dłużej szydełkuję bo już pół wieku mija a zaczynałam od modnych wtedy szydełkowych kapeluszy. Branzoletki w mojej młodości tez były na topie . Wszystko w modzie wraca i nawraca a pasje zostają z nami na zawsze. Serdecznie pozdrawiam 🌞

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja też uważam, że moda wraca i co jakiś czas pojawiają się te same trendy co kolka lat temu :) Ale Twoja przygoda z szydełkiem jak długo już trwa - jestem pod wrażeniem :) Jesteś przykładem na to, że jak już się zacznie, to nie ma odwrotu :)

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś! Mam nadzieję, że Ci się podoba ;) Daj znać w komentarzu :) Anonimie, proszę o imię!

Follow Us @szydelkowecudasie_diy

@szydelkowecudasie_diy