środa, 22 marca 2017

Łączenie dwóch nitek

Ponieważ ostatnio bardzo modne stało się łączenie dwóch końców włóczek, tak, aby supełek był jak najmniejszy, postanowiłam zgłębić ten temat... Nie ukrywam, że dla dziewiarek, takie sposoby mogą być bardzo pomocne podczas dziergania, dlatego ten temat interesuje mnie od dawna.

Pierwszy sposób "bez splatania" 

jest taki, aby palcem wskazującym i kciukiem przytrzymać dwa końce nitek (jedną jest używana włóczka, drugą włóczka, którą chcemy dołączyć). Następnie dwa razy obwiązujemy palce tą drugą włóczką. Później przeciągamy ją między palcami, końce włóczki zaginamy tak, aby znalazły się nad przeciągniętą włóczką, przytrzymujemy palcami i ciągniemy dołączaną włóczkę. Tytuł nie jest do końca adekwatny do metody, bo każde przekładanie włóczek jest pewnego rodzaju splataniem. Nie mniej jednak na pewno nie wiążemy dwóch końców metodą tradycyjną :)

Film instruktażowy "bez splatania" możecie naleźć TUTAJ

Co ja o nim myślę?

Że jest zdecydowanie trudniejszy, niż to wygląda na filmie. Próbowałam go wielokrotnie i za każdym razem musiałam spróbować kilka razy zanim mi się udało. Nie wiem, czym to jest spowodowane? Być może jestem jeszcze za mało doświadczoną dziewiarką, żeby mi to wyszło za pierwszym razem. Jedno wiem na pewno, bardzo mi się ten sposób podoba, dlatego nie zniechęcam się i cały czas go próbuję. Każde niepowodzenie jest dla mnie motywacją do działania, a nie jest łatwo mnie zniechęcić (poza gotowaniem, ale to jest niestety dla mnie coś, co robię bo muszę). Natomiast faktycznie, jak się uda, to supełek jest niewielki i łatwo możemy sobie z nim poradzić podczas dziergania.

Drugi sposób "ukryty węzeł"

polega na zawiązaniu dwóch supełków. Kładziemy dwie nitki równolegle do siebie. Pierwszą obwiązujemy wokół drugiej tak, jakbyśmy robili połowę supełka. Później tak samo drugą wokół pierwszej. Ciągniemy za dwie włóczki (nie za końce), supełki się razem łączą i tworzą "nierozerwalny" węzeł. Końcówki obcinamy najbliżej supła, dzięki czemu ich w robótce nie ma.

Film instruktażowy "ukrytego węzła" możecie znaleźć TUTAJ.

Według mnie

ten sposób jest zdecydowanie prostszy, choć wymaga dłuższych końców włóczek. Supełek, który tu powstaje jest nieco większy niż w pierwszym sposobie, ale też można go ładnie wpleść w robótkę. 

Oba sposoby

pokazane są na przykładzie włóczek dwóch różnych kolorów, aby łatwiej nam było rozróżnić, którą nitką co robimy. Ja natomiast używam tych sposobów do dołączania włóczki w tym samym kolorze, kiedy jedna mi się kończy. Moim zdaniem, ogromną zaletą obu sposobów jest to, że nie musimy wplatać zwisających końcówek w robótkę - co często jest mało lubianą, przez Dziewiarki, czynnością podczas pracy. Zarówno pierwszej jak i drugiej metody trzeba się nauczyć, ale myślę, że warto. Nawet, jeżeli nie będziemy ich używać, to nigdy nie wiadomo, kiedy mogą się nam przydać :)

Co Wy myślicie o tych metodach? Którą wolicie bardziej? Może macie jakieś wskazówki do którejś z nich? A może podzielicie się ze mną jeszcze innymi sposobami na łączenie włóczek?

niedziela, 19 marca 2017

Przebiśnieg Sia - Snowdrop Sia by Zabbez

"... Choć z dniem każdym coraz wcześniej słoneczko rozbłyśnie,
choć spod śniegu się wychyla już pierwszy przebiśnieg..."
(Franciszka Leszczyńska "MARZEC")

Pogoda wiosenna nie chce nas rozpieścić... Może tylko temperatury pozwoliły na to, że nie mamy już śniegu. Pada deszcz, wieje wiatr i ogólnie brakuje mi tego ciepłego blasku słońca, ale dzisiaj, kiedy się obudziłam usłyszałam (pierwszy raz od dłuższego czasu) poranny śpiew ptaka. Wiosna idzie, może małymi kroczkami, ale idzie, dni są coraz dłuższe, ptaki zaczynają śpiewać i przylatywać do nas z ciepłych krajów, można zobaczyć pierwsze kwiatki. U mnie taką oznaką wiosny jest około 26 cm Przebiśnieg Sia.

Włóczka: Alize Bella i DMC Natura
Szydełko: Clover Soft Touch 2.00
Wzór na Snowdrop Sia możecie zakupić klikając w jeden z poniższych linków:
http://www.ravelry.com/patterns/library/snowdrop-sia-flower-doll
https://www.etsy.com/listing/224259014/crochet-pattern-amigurumi-doll-snowdrop?ref=shop_home_active_14
https://www.craftsy.com/crocheting/patterns/snowdrop-sia-flower-doll/233559
Przebiśnieg Sia

Jest takim moim prywatnym zwiastunem wiosny. Od pierwszych cieplejszych dni, kiedy spaceruję pomiędzy ogródkami, niecierpliwie wypatruję pierwszego przebiśniegu. Kiedy go zobaczę, wiem, że zima odchodzi na długi czas. W tym roku w naszym domu pojawiła się szydełkowa Przebiśnieg Sia, która przyniosła wiosnę do naszego domu.


I to dosłownie...

Wraz z pojawieniem się około 26 centymetrowej Snowdrop Sia pojawiły się nowe nadzieje, plany i możliwości... Sam kwiat dołączył do mojego kwiecistego zbioru. Robi się coraz bardziej kolorowo... Mimo, że Snowdrop Sia ma jeszcze w ręce jedną śnieżkę, ale jest to ostatni podryg zimy ;) Ta śnieżka będzie mi przypominać zimowy chłodek, kiedy nadejdzie upalne lato :)


Wykonanie Snowdrop Sia

nie było trudne. Jak zawsze, bardzo dokładnie opisany, przez Zabbez, schemat sprawił, że nie miałam żadnych problemów podczas dziergania Przebiśniegu Sia. Każdy element opisany z najdrobniejszymi szczegółami. W schemacie znajdziemy także opis, jak zrobić pikotek, który potrzebny jest nam do wykończenia szalika. Na pewno można wszystko znaleźć w internecie, ale nie o to chodzi, bo kupując schematy Zabbez nie potrzebujemy dodatkowych pomocy - dla mnie to ogromny atut :) Czapeczka Snowdrop Sia powinna mieć wypchany czubek i cała ma być przyszyta do głowy. Ja pominęłam ten punkt, bo ściągana czapeczka, na chwilę obecną jest dla nas mocnym atutem :) Podczas zabawy tymi lalkami, przebieramy im czapeczki, sprawdzamy jak inne kwiaty będą wyglądać w innych "stylizacjach" i uczymy się kolorów, dlatego póki co tak zostanie :) 

A co o Snowdrop Sia mówi sam Bas den Braver czyli Zabbez - projektant i twórca schematu?
Snowdrop Sia is a playful snowdrop. She loves running through the snow and having snowball fights. Whenever she can, she is making snowballs. The cold doesn’t harm her. She wears a very thick scarf that keeps her warm even on the coldest days. Her favorite moments of the day are when the snow is falling. She runs around with her arms in the air trying to catch the snow flakes. For Sia everyday is a fun day.
(Przebiśnieg Sia jest wesołym kwiatkiem. Uwielbia biegać w śniegu i rzucać śnieżkami. Kiedy tylko może Sia lepi kule śniegowe. Zimno nie jest jej straszne - nosi bardzo gruby i ciepły szalik, dzięki czemu jest jej ciepło nawet w najzimniejsze dni. Jej ulubionymi momentami dnia są te, kiedypada śnieg.  Biega wówczas wokoło z rękami uniesionymi do góry i próbuje złapać spadające łatki śniegu. Dla Sii każdy dzień jest dniem zabawy.)

(Tłumaczenie K.W. - DZIĘKUJĘ!!!)


Jak widzicie Przebiśnieg Sia jest bardzo pozytywną i radosną istotką, od której czerpiemy radość z każdego dnia :) Życzę Wam, aby każdy dzień był dla Was wypełniony uśmiechem i zabawą :) 

Ponieważ Snowdrop Sia lubi się bawić, więc dlaczego by jej w tym nie pomóc? Próbuję swoich sił i zgłaszam ją do wyzwania Sarenki o tematyce "Leśna przygoda". Przebiśniegi znane są naturze wprost z lasów Europy, więc myślę, że idealnie się nadaje do tematyki wyzwania :)


A już za tydzień zapraszam na odsłonę kolejnej kwiatowej dziewczynki - co to będzie? Nie zdradzę, ponieważ kolejna lala jak najdłużej musi zostać w tajemnicy, bo robiłam ją z myślą o kimś i to jest pierwsza lalka, która niedługo wyruszy w daleką podróż :)

piątek, 17 marca 2017

Wpis gościnny u Moniki na blogu Invincible

Jakiś czas temu rzucił mi się w oczy pewien post. 

Monika, właścicielka bloga Invincible, blogerka pisząca "z pasją o zróżnicowanej tematyce" (takimi słowami rozpoczyna się zakładka "o blogu"), poszukiwała osób chętnych do stworzenia postów gościnnych w tematyce DIY. Jest to moja pierwsza współpraca tego typu, dlatego początkowo nie bardzo wiedziałam, jak ugryźć ten temat. Było to dla mnie niezwykłe wyzwanie, bo o ile potrafię o swojej szydełkowej pasji opowiadać godzinami, to napisać post o swoich pracach wcale nie było tak prosto. 

Dlaczego?

Ponieważ kilkugodzinną wypowiedź musiałam zamienić na słowo pisane i to jeszcze określonej długości. Sama nie jestem zwolenniczką bardzo długich wpisów, dlatego staram się wszystko ujmować zwięźle, ale treściwie.

Udało się!

Dzięki kilku wskazówkom Moniki udało mi się stworzyć wpis, w którym przedstawiam siebie, swoją pasję i moje prace. Myślę też, że sami możecie zobaczyć moją wypowiedź, a dzięki niej bardziej mnie poznać, dlatego serdecznie zapraszam Was do przeczytania moich słów TUTAJ. Mam nadzieję, że moja wypowiedź Wam się spodoba, a przy okazji macie wspaniałą okazję do bliższego poznania mojej osoby :) 

Dziękuję Ci, Moniko za naszą współpracę i kolejne doświadczenie. Jeżeli macie ochotę poznać wpisy Moniki, zapraszam na jej bloga Invincibe. Moim Czytelnikom życzę miłego wieczoru i widzimy się już w niedzielę na kolejnej prezentacji pięknego zwiastuna wiosny!

środa, 15 marca 2017

Kordonek MAXI Altin Basak

Tak jak obiecałam, dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o moim ulubionym (jak do tej pory) kordonku - MAXI Altin Basak.


Z banderoli dowiadujemy się, że:

1) Kordonek jest w 100% wykonany z bawełny merceryzowanej;
2) w 100 g motku otrzymujemy 565 mb włókna;
3) Zalecany rozmiar szydełka, to 1.50, a drutów: 2.00 -2.50;
4) Wyroby z tego kordonka można prać w 60 stopniach;







A co ja mogę o nim powiedzieć?

Kordonek MAXI Altin Basak jest kordonkiem, którego grubość jest dla mnie idealna. Jest to kordonek o pięknych, wyrazistych kolorach - zarówno te jednokolorowe, jak i melanżowe mnie nie zawiodły. Podczas dziergania nie napotkałam żadnych problemów, nitka się nie rozwarstwiała, szydełko idealnie po nim sunie. Dodatkowo duże motki, w jakich jest sprzedawany są bardzo wydajne i wystarczają na wiele robótek. Ja wykonałam nim Czerwoną serwetęZielone listki oraz Wakacyjne sarny. Każda z tych prac jest inna. Zarówno Czerwona serweta jak i Zielone listki wykonałam jako upominki, natomiast Wakacyjne sarny są w moim posiadaniu od początku. Jeżeli chodzi o pranie, na początku trochę się obawiałam, ale jestem osobą, która nie posiada niczego, czego nie można wrzucić do pralki. Zaczęłam więc pranie od 40 stopni i nic się złego nie wydarzyło. Któregoś razu wrzuciłam serwetę do prania nastawionego na 60 stopni i również żadnych zmian nie zaobserwowałam :) Ponieważ Wakacyjne sarny dzielnie nam służą, a przy małych dzieciach każda serweta znajdująca się na stole wytrzyma maksymalnie tydzień bez czyszczenia, więc akurat ta serweta jest często przeze mnie prana i mocno eksploatowana i powiem Wam jedno, cała serweta wygląda tak, jakby była świeżo zdjęta z szydełka. Jedyne co mogę dodać, to fakt, że już jej nie blokuję - po prostu na mokro rozciągam i wieszam na suszarce. Mi drobne krzywizny nie przeszkadzają, ale jeżeli chcecie, żeby wyroby tego typu zachowywały piękny, równy kształt, to moim zdaniem bez blokowania się po prostu nie da ;) Miałam okazję też pracować z innymi kordonkami, ale ten urzekł mnie najbardziej. Mam jeszcze w planach spróbować kilku innych, ale najpierw muszę zużyć zapasy które mam (kiedyś dostałam pokaźny zbiór włóczek i kordonków od znajomej mojej mamy) dlatego muszę zrobić miejsce dla nowych, które na chwilę obecną są jedynie w moich marzeniach :)

Ciekawa jestem jak to jest w Waszym przypadku? Lubicie tego typu kordonki, czy może znaleźliście jeszcze lepsze? A może ten kordonek w ogóle nie podbił Waszych serc? 

Co jeszcze się pojawi w tym tygodniu?

W piątek pojawi się post o moim pierwszym w życiu (i mam nadzieję, że nie ostatnim) wpisie gościnnym u Moniki, a w niedzielę tradycyjnie zapraszam Was na odsłonę kolejnego bohatera serii Zabbez :) Życzę Wam miłego wieczoru i do zobaczenia!

niedziela, 12 marca 2017

Jaskier Ronan - Ranunculus Ronan by Zabbez

"...Zgubionych dni nie znajdziesz już, choć przejdziesz świat wszerz i wzdłuż...
Kwiaty we włosach potargał wiatr, wyrzuć z pamięci ostatni ślad..."
(CZERWONE GITARY "Kwiaty we włosach")

Jak tam przywoływanie wiosny w Waszych stronach? Mi coś słabo chyba idzie... Ciągle brak słońca, temperatury bliżej zera, pochmurno i czasem deszczowo. No może efekty nadeszły takie, że już przestało wiać i nie pada śnieg, tylko deszcz, a to znaczy, że zrobiło się ciut cieplej ;) Ale nie poddaję się. Dzisiaj wyjątkowy Jaskier Ronan :) 

Włóczka: Alize Bella
Szydełko: Clover Soft Touch 2.00
Wzór na Ranunculus Ronan możecie zakupić klikając w jeden z poniższych linków:
https://www.etsy.com/listing/193024616/crochet-pattern-amigurumi-doll?ref=shop_home_active_17
http://www.ravelry.com/patterns/library/ranunculus-ronan-flower-doll
https://www.craftsy.com/crocheting/patterns/ranunculus-ronan-flower-doll/207889
Dlaczego wyjątkowy?

Lubię mówić... Buzia mi się nie zamyka. Zarówno do nie Męża jak i do Dzieci, więc kiedy zaczynałam współpracę z Zabbez-em wzięłam mojego Starszaka na kolana i powiedziałam mu, czym mama teraz będzie się zajmować... Pokazałam mu wszystkie lalki projektowane przez Zabbez i niemalże od razu usłyszałam "Ja chcę piłkarza!"... No cóż, wszystko teraz kręci się wokół piłki :) I tym razem Bas den Braver spełnił marzenie mojego Bąbla i kolejnym schematem jaki dostałam do testowania był właśnie Ranunculus Ronan :)


Schemat

być może podobny do reszty... Jeżeli chodzi o ciało, to na pewno. Mój, około 25 cm, Jaskier Ronan jest posturą bardzo podobny do reszty swojego kwiecistego rodzeństwa. Ale cała magia polega na wydzierganiu czapeczki i dodatków :) Szalik Ronana (wzorowany na kształt listków) bardzo mnie urzekł, taki prosty, a tyle uroku dodał całości. 


Piłka genialnie opisana. Można ją szydełkować na dwa sposoby, albo zmieniając kolor, albo ściegiem gobelinowym (tapestry crochet). Ja wybrałam ten drugi, ponieważ łączenie to jest coś, za czym nie przepadam, zatem przy tak małej powierzchni po prostu było mi wygodniej. Każda zmiana koloru jest wyraźnie zaznaczona, dzięki czemu plamki wychodzą regularnie, a sama piłka, o średnicy około 3 cm, wygląda prawie jak prawdziwa :) 


No i kwiat... Tutaj miałam najwięcej pracy. O ile wydzierganie samej czapki nie było problemem, o tyle dzierganie 121 płatków wymagało nie lada skupienia. Ale się udało - tak jak we wzorze, idealnie, wyszydełkowałam 121 płatków, bez pomyłek i bez prucia - jak to zrobiłam? Nie wiem ;)


Ranunculus Ronan

jest bardzo wiosennym kwiatem. Nie dość, że niektóre jego gatunki zaczynają kwitnąć już od kwietnia, to jeszcze uwielbia grać w piłkę nożną na powietrzu, więc już nie może doczekać się pierwszego meczu na murawie :) Jego ciepłe kolory przypominają mi o blasku słońca i cieple jego promieni :) 


A co o Ranunculus Ronan mówi sam Bas den Braver czyli Zabbez - projektant i twórca schematu?
Ranunculus Ronan is a real athlete. He loves to do sports. His favorite sport is soccer. Whenever he can, he takes his soccer ball and goes to the open field to run after the ball. He loves the wind in his petals when running and practices doing tricks whenever he can. He is very competitive and always tries to do his best. He is idle and loves showing off his beautiful ranunculus flower.
(Jaskier Ronan to prawdziwy atleta. Uwielbia sport a jego ulubioną grą jest piłka nożna. Kiedy tylko ma wolna chwilę Ronan bierze swoja piłkę i gra na otwartych polach. Uwielbia czuć wiatr w swoich płatkach i kiedy tylko ma okazję zawsze ćwiczy nowe triki. Jaskier Ronan uwielbia rywalizacje i zawsze daje z siebie wszystko. Jest wyjątkowo próżny  i uwielbia chwalić sie swoim pięknym jaskierowym kwiatem.)

(Tłumaczenie K.W. - DZIĘKUJĘ!!!)

Za tydzień będzie ostatni zimowy wpis, zatem przedstawię Wam pierwszego zwiastuna wiosny, kwiata, na którego chyba wszyscy czekamy, pierwszy kwiat wychylający się zaraz spod topniejącego śniegu... Wiecie już kim będzie mój kolejny bohater?

I mam dla Was niespodziankę, w przyszłym tygodniu na blogu Invincible - Więcej Kreatywności! ukaże się mój post gościnny, w którym znów będziecie mogli poznać mnie bardziej oraz opiszę historię SzydełkowychCUDAsi :) Jak tylko wpis się ukaże, na pewno dam Wam znać, bo to kolejny mój mały sukcesik, który ogromnie mnie cieszy :)

Chcesz otrzymywać wiadomości o nowych, nigdzie więcej nie publikowanych, wpisach? - zapisz się!