niedziela, 12 listopada 2017

Dzień Dobry TVN

listopada 12, 2017 36 Komentarzy

Jak to się zaczęło?

Pamiętacie zabawę w domino? Układanie kostek tak, aby przewrócenie pierwszej wywołało reakcję łańcuchową? Tak się to zaczęło... Jedna pani, drugiej pani aż wiadomość dotarła do mnie... Wiadomość od Marty z prośbą o szybką decyzję sprawiły, że zadziałałam trochę impulsywnie... Wyobraźcie sobie, w ciągu dwóch minut chwila zawahania, zwątpienia, analizy, ogarnięcia logistycznie wszystkiego, na końcu myśl, że kto nie próbuje ten nie ma i decyzja: "Ok, jak moja osoba będzie odpowiednia to jadę!".

Niezapomniane przeżycie, przygoda życia, spojrzenie na program z zupełnie innej perspektywy i możliwość spotkania bardzo sympatycznych osób, odskocznia od codzienności... Dodatkowo kop do działania - to dał mi udział w programie.

Warszawa, 4 dni później

czekając na autobus pomyślałam: "Witaj przygodo!"...

Po dojechaniu do Warszawy szybko zajęłyśmy sobie czas, żeby nie myśleć o tym, co czeka nas jutro... Warszawa nocą jest piękna! Szybkie spotkanie ze znajomymi, przerodziło się w kilkugodzinną posiadówkę. Jedno (no może dwa piwka) na spokojny sen...

Jesteśmy w hotelu, jest północ... Leżę już w łóżku, ale nie mogę zasnąć... Ekscytacja pomieszana z radością i strachem. Co mnie jutro czeka? 

Zasnęłam, na chwilę... Tej nocy budziłam się chyba, ze 100 razy...

Poranek

5:30 "Już pora wstać, wyruszyć z domu, przyjaciela spotkać znów" - zabrzmiał budzik w moim telefonie... Resztkami sił zwlekam się z łóżka, żeby już za godzinę być gotową do wyjścia... Ruszyłyśmy po śniadaniu...

Dzień Dobry TVN  

Na miejscu stawiłyśmy się o czasie. Poranny, orzeźwiający spacer pozwolił mi skutecznie zapomnieć o zmęczeniu, które (jeszcze kilka minut temu) tak bardzo mi dokuczało... 

W studiu panował niezwykły spokój. Myślałam, że pęd, jaki tam panuje, sprawi, że nie będę potrafiła się odnaleźć w zaistniałej sytuacji... Zaskoczyłam się! Na wszystko był czas, na herbatę (czy kawę - chociaż ja nie byłam w stanie nic przełknąć), makijaż i obejrzenie początku programu z tej drugiej strony (zza kamer)...

W kawiarence było inaczej... Usiadłyśmy na wyznaczonych miejscach... "Czy możesz zacząć robótkę, żeby było widać od początku Twoją pracę?" - powiedział jeden z operatorów. Wyobrażacie sobie, że wszyscy tam są na "Ty"? 

Foto: Tomasz Urbanek / East News/Dzień Dobry TVN
Zdjęcie pochodzi z oficjalnej strony DDTVN
Podkładka w trakcie tworzenia - tutaj już połowa za mną ;)
"Uwaga, wchodzimy!" - powiedział Jason po raz pierwszy... Ręce trzęsły mi się jak galareta, sznurek plątał niemiłosiernie, a w głowie panował chaos...

Foto: Tomasz Urbanek / East News/Dzień Dobry TVN
Zdjęcie pochodzi z oficjalnej strony DDTVN
Z nami rozmawiała Dziennikarka Dzień Dobry TVN Ula Chincz
Nie miałam okazji zobaczyć całego programu od początku do końca, ale kilkukrotnie obejrzałam materiał 

Biżuteria i inne cuda z bawełnianego sznurka 

dostępny na oficjalnej stronie DDTVN.

Poza kamerami nawet Jason próbował nauczyć się sztuki szydełkowania i nawet nieźle mu szło.

Co było potem?

Pakowanie... Naprawdę trochę tego było... Później we dwie pojeździłyśmy trochę po Warszawie, tu obiad, tu kawa, żeby za kilka godzin znów się rozjechać, każda w swoją stronę... 

W oczekiwaniu na koleżankę miałam ochotę na pierwszy zjazd - emocje opadły, a jedyne, co chciałam zrobić, to położyć się na dywanie w Złotych Tarasach i po prostu usnąć... Jedyne, co mnie powstrzymało, to strach przed tym, że ktoś właśnie w tej chwili mógłby potrzebować moich sznurków ;)

Do siebie dochodziłam dwa dni...

Konkurs

Minęło kilka dni, a ja śmiało mogę powiedzieć, że:
1) nie żałuję swojej decyzji;
2) przeżyłam niesamowitą przygodę;
3) nie popełniłam prawie żadnej gafy na antenie;
4) mam teraz wrażenie, że to był tylko sen...

Ta okazja jednak dała mi pretekst do zorganizowania mojego pierwszego konkursu:

Zasady są bardzo proste:

Dość często z moich ust wypłynął wyraz "DOKŁADNIE". Pierwsze dwie osoby, które zgadną ile razy go wypowiedziałam dostaną:
Osoba pierwsza - podkładkę, taką jak wykonywałam w programie 
Osoba druga - komplet trzech bransoletek, wzorowanych na tych, które wykonałam na potrzeby odcinka,
w kolorach wybranych przez siebie z tych, które zaproponuję.

Odpowiedzi proszę udzielać do końca soboty, 18.11.2017. Wyniki konkursu ogłoszę na blogu w niedzielę, 19.11.2017.

W konkursie nie może brać udziału moja najbliższa rodzina ;)

Osoby, które wygrają, proszę, o zgłoszenie się w ciągu 3 dni roboczych od ogłoszenia wyników, w celu podania adresu do wysyłki oraz wybrania kolorów. W przypadku braku zgłoszenia do końca 22.11.2017 nagrody przechodzą na kolejne osoby, które ogłoszę w kolejną niedzielę. Ponieważ jest to konkurs ogłoszony w listopadzie, więc w listopadzie go zamykam, także jeżeli po raz drugi nie zgłoszą się do mnie wygrane osoby, nagrody przepadają, a konkurs uznam za nierozstrzygnięty :)

W przypadku, gdy nie padnie ani jedna poprawna odpowiedź, konkurs również uznam za nierozstrzygnięty.

Otrzymane nagrody nie podlegają wymianie.

Organizatorem konkursu jest SzydełkoweCUDAsie.

Powodzenia!!!

Materiał: Sznurek bawełniany 5mm z rdzeniem
Szydełko: Clover Amour 10.0
Podkładkę w kształcie kwadratu o boku długości ok. 28 cm i przekątnej ok. 38 cm wykonałam podczas nagrywania porannego programu.

Podziękowania

Dziękuję Wam, za to, że mnie czytacie, wspieracie i obdarzyliście tyloma miłymi słowami, że poczułam się wyjątkowo... Nie z powodu występu w telewizji, ale właśnie dzięki Wam, bo zrozumiałam, że otaczam się naprawdę wspaniałymi ludźmi!

Dziękuję również Marcie z Marheri Crafts, Iwonie z Trusiankowo Handmade i Sylwii z Papiero-LEGOwnia - Dziewczyny, bez Was by mnie tam nie było!!!



niedziela, 5 listopada 2017

Szydełkowanie jest jak matematyka cz.2

listopada 05, 2017 61 Komentarzy

Matematyka,

nauka piękna i cudowna, nie bez powodu nazywana "Królową Nauk", towarzyszy mi przez całe życie. Odkąd pamiętam zawsze fascynował mnie świat liczb. Liczyliście kiedyś schody, kroki albo mijające Was samochody? Trudno w to uwierzyć, ale ja robię to do tej pory :) 

Szydełkowanie,

moja pasja, która narodziła się 4,5 roku temu... Zaczynałam od czapeczek, a na czym skończę? Mam nadzieję, że nigdy ta przygoda nie będzie miała swojego finału :) Niech trwa i trwa...

Co je łączy?

Bardzo wiele... W części 1 mogliście poczytać wypowiedź Edyty. Dzisiaj ja dorzucę kilka słów od siebie - naprawdę kilka, obiecuję! 

Prostopadłościan

Jakże wdzięczny i majestatyczny. Każda jego ściana zbudowana jest z prostokątów (pamiętacie, że kwadrat jest prostokątem, ale prostokąt nie jest kwadratem?). Dziergam taki prostopadłościan, mam już dno, ściany i ups! Zabrakło mi sznurka na wieko! Ale chwila, chwila, czy to nie przypomina koszyczka?

Koszyczki łazienkowe wykonałam dla mojej Siostry, idealnie pasują do wnęki w łazience.

Walec

A gdyby tak zamienić dno prostopadłościanu na koło? Jedziemy z tym koksem! Proszę, proszę, co tu mamy? Ufff! Mamy puf! 


Puf, zrobiony na życzenie, dla Znajomych, jako prezent na parapetówkę :)

Stożek

Ale cóż to? Jakiś Chochlik odciął mi część wałka (robiłam ciasto i nieopatrznie zostawiłam go na stole) - mówił, że idzie mróz i zbiera drewno... A ja zostałam ze stożkiem, który może posłużyć np za anielskie ciało :)


Monika Dąbrowska wykonała tego pięknego anioła i jest autorką zdjęcia :)

Kula

Jakże ciekawa bryła, którą znajdziemy dosłownie wszędzie! Bombka, głowa, piłka, nawet Rafaello!

Bombka Arki Gdynia - moja Gdynia, nie moja bombka!
Jaskier Ronan na podstawie wzoru Zabbez, wykonany został dla pewnego małego Piłkarza ;)
Ale kryje ona w sobie coś jeszcze! Magię, taką, że czasami sama nie ogarniam ;) Zobaczcie na tego Germanball'a:

Germanball podejście pierwsze!
Niby taki zwyczajny i prosty - widzicie tu zwykła piłkę w niemieckich barwach (stąd nazwa)... A teraz spójrzcie uważniej, skupcie wzrok na niej przez kilka sekund... Nic się nie stało? Hmmm dziwne, bo w jej przekroju, w samym centrum, bawią się Sinusy i Cosinusy!

Kilka obliczeń...

Teraz widzicie różnicę? 
i możemy zobaczyć różnicę ;) Och ta trygonometria :D

Idąc dalej,

hiperbola, wstęga Mobiusa, fraktale, system zero-jedynkowy i wiele innych... Mogłabym tak pisać bez końca - sami dobrze wiecie, jak to jest opowiadać o swojej pasji. Dlatego ja na tym zakończę, być może, za jakiś czas znów poruszę ten temat... Póki co, zapraszam Was na część 1 tego wpisu :)

Live

Usłyszałam kiedyś od mojego dobrego znajomego Metalmaniaka:
- Ty powinnaś kręcić filmiki z tego Twojego szydełkowania...
- Hmm, no tak, ale tu trzeba mieć warunki, sprzęt...
- Nie prawda! Pomogę Ci, jak będziesz chciała!
I tak minęły miesiące, ja się wyprowadziłam, a los zdecydował się mi pomóc...
W środę, razem z Martą (autorką bloga Marheri Crafts) wystąpimy w Dzień Dobry TVN! Bądźcie czujni!

niedziela, 29 października 2017

Szydełkowanie jest jak matematyka cz.1

października 29, 2017 68 Komentarzy

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami...

mieszka Edyta... Dziewczyna, która w zasadzie jest dla mnie obca, a zarazem tak podobna! Obie zajmujemy się domem, kochamy matematykę i szydełkowanie... Jedyne, co nas różni, to miejsce zamieszkania (jedna mieszka na wsi, druga w mieście) i kolor włosów. Trochę urozmaicenia, żeby zabić nudę!

Jak się poznałyśmy?

Przez wzajemne komentowanie swoich blogów! (Także dla tych, co uważają, że to nie ma sensu, mówię - BŁĄD! Ot co!). Kiedy pierwszy raz zobaczyłam Pasje Młodej Mamy wiedziałam, że coś między nami zaiskrzy...

Kto wyszedł z inicjatywą?

"Dzień dobry, nazywam się Edyta Zalewska i prowadzę fanpage a przed wszystkim bloga Pasje Młodej Mamy, którego zresztą odwiedziłaś. Ja byłam na Twoim blogu i jestem zauroczona, bo mamy dwie wspólne pasje - matematykę i szydełkowanie. W związku z tym chciałam zapytać czy nie miałabyś ochoty na wpis gościnny na moim blogu albo jakiś wspólny projekt?
Pozdrawiam serdecznie
Edyta"

Wiadomość od Edyty + Pomysł = Początek zupełnie nowej serii wpisów...


Szydełkowanie jest jak matematyka cz.1 

Edyta

"Szydełkowanie jest dla mnie jak matematyka. 

Taką tezę postawiłam na samym początku mojej twórczej drogi. O, i nawet mówię jak matematyk. Tak, od zawsze lubiłam liczyć, poznawać nowe metody rozwiązywania problemów i zagłębiać się coraz bardziej w tajniki tego trudnego przedmiotu aż zawiodło mnie to na studia. Sprawiało mi to ogromną radość. Dawało wiele satysfakcji, kiedy po kilku godzinach prób i błędów znajdywałam odpowiedź na nurtujące mnie właśnie zagadnienie. Teraz nawet nie potrafię jednoznacznie powiedzieć, czy najpierw zakochałam się w matematyce czy może jednak w szydełkowaniu.

Moje szydełkowe zapędy 

zaczęły się bodajże w czwartej klasie podstawówki, kiedy to na zajęcia techniczne mieliśmy przynieść owy zakrzywiony kawałek metalu. Mimo, że początki nie były łatwe nie zniechęciłam się, bo nie należę do osób, które szybko się poddają. I w ten sposób pozostałam wierna szydełku do dziś dzielnie pielęgnując z nim znajomość. Warto zadać w tym miejscu pytanie: 

A jaki to miało wpływ na matematykę? 

Albo raczej powinnam zapytać jaki wpływ miała matematyka na szydełkowanie? Ogromny. Matematyka znalazła odzwierciedlenie w mniejszym bądź większym stopniu w każdej z moich szydełkowych robótek. Dzięki niej każda skończona praca jest dopieszczona w najmniejszym szczególe. Nie lubię prowizorek i takie są moje robótki. Następna rzecz jaka daje o sobie znać podczas szydełkowania to nieustanne liczenie, nawet wtedy kiedy nie jest to konieczne bo do zrobienia są same półsłupki. Ba! Ja nawet łapię się na tym, że gdy kończę serwetkę, to liczę ile łuków było w ostatnim rzędzie. 

Mam manię parzystości. 

Jeżeli już coś robię, to koniecznie z parzystą liczbą oczek. 
Ja tu widzę mnóstwo matematycznych powiązań... A Wy?

A co jeżeli tak nie można? 

To wtedy odzywa się mój kolejny bzik, czyli symetria. Wszystko musi być piękne, symetryczne i posiadać swoje odbicie lustrzane tak jak chociażby moja serwetka z liśćmi czy jedna z pierwszych dwukolorowych serwetek kiedy zaczynałam swoją przygodę z szydełkowaniem.
Lustrzane odbicie czy piękna, jesienna ozdoba?
P=a*b - znacie ten wzór? Jakże przydatny, przy obliczniu pola serwetek Edyty

Bardzo lubię powtarzalność wzoru 

i tak było z kwiatowym szalem, który powstał z innego szala. Każdy kwiatek musiał znaleźć swoje miejsce tak, żeby kolejność kolorów nie była przypadkowa.
Jak ja dobrze to znam, nic nie może być przypadkowe...

Matematyka to również piękno figur geometrycznych, 

co znalazło odzwierciedlenie w kamizelce z samych trójkątów.
Pytanie dla Was: czy z połączenia każdego rodzaju figur można stworzyć unikatowe ubrania?
A piękne ozdobne kwadraty, które po połączeniu dały idealny, kwiatowy efekt stały się górą mojej sukni ślubnej.

Wydziergana suknia ślubna...
To tak, jakby mężczyzna szedł w służbowym mundurze (no dobra, nie każdy się nadaje)!

I wiecie, co? 

Ten pasek, który widzicie poniżej przypomina mi sinusoidę.
Oj tak!

Myślę, że postawiona przeze mnie na samym początku teza jest prawdziwa. 

Szydełkowanie jest dla mnie jak matematyka. Stanowi doskonała lekcję radzenia sobie z problemami. Jest tym, co lubię robić, co daje mi radość, satysfakcję. Jest tym co kocham. Nie potrafię z tego zrezygnować. No chyba, że na rzecz spędzenia czasu z moim Mężem i dwuletnią córeczką, których mimo wszystko kocham najbardziej."

Cóż mogę dodać?

Bardzo wiele! Połączyłyśmy swoje siły i zamiłowania... Dlatego, za tydzień, zapraszam Was na drugą część tego wpisu, tym razem dodam coś od siebie - coś, co jeszcze nie zostało powiedziane :) Was natomiast zapraszam do dyskusji i komentowania - jestem pewna, że Edyta z wielką chęcią odpowie na wszelkie Wasze pytania i wątpliwości :)

niedziela, 22 października 2017

Strelicja - Zabbez Bird of Paradise

października 22, 2017 87 Komentarzy

Rajski Ptak

Hmmm... Tak się zastanawiam, z czym Wam się kojarzy Rajski Ptak? Bo mi...

No właśnie!

Kiedy otrzymałam maila od Zabbez w związku z testowaniem kolejnego schematu poczułam dreszczyk emocji! Tym bardziej, że w wiadomości było, że jest to kolejny, kolorowy członek Zabbezowej rodziny! Zanim jednak skorzystałam ze słownika angielsko-polskiego, moją pierwszą myślą, była zupełnie nowa "edycja"... 

I co sobie pomyślałam?

"Nowy bohater, nowa rodzina, Rajski Ptak... Czyżby Zabbez postanowił wprowadzić nowe gatunki zwierząt do swojej kolekcji? Nie! To niemożliwe! Przecież tyle kwiatów jest jeszcze do wykonania..." Jednak ten Rajski Ptak nie dawał mi spokoju... Zasięgnęłam pomocy wujka, którego nazwa zaczyna się na literę G i wszyscy chyba już o nim słyszeliście! I co!? Piękne rajskie ptaki mi wyskoczyły, ale było też kilka (przy moim wyszukiwaniu zaledwie kilka!) zdjęć pewnej rośliny...

Włóczka: Alize Bella
Szydełko: Clover Soft Touch rozm 2.0
Wzór od Zabbez można kupić na Etsy i Ravelry

Najtrudniejszym etapem 

okazał się sam czubek lalki... Nie tyle samo dzierganie, ile umocowanie go na głowie... Ale do odważnych i zdeterminowanych świat należy, więc zamiast myśleć nad trudnościami, jakie napotkałam, po prostu wzięłam się do działania...

To właśnie ten element sprawił mi najwięcej trudności...

Co z tego wyszło?

Czy udało mi się wykonać pięknego Paco? Zobaczcie sami!


Powiedzenie "Każdy Dudek ma swój czubek" jeszcze bardziej utwierdzało mnie w przekonaniu, że to ptak...

Co o Bird of Paradise Paco mówi Zabbez - jego Twórca?

Bird of Paradise Paco loves bright colors, sunshine and partying with his friends. He is a very exotic flower boy and he is not afraid to show it. Paco is a Strelizia flower, but everybody calls him Bird of Paradise. This sounds much more exotic and he does look a little like a tropical bird doesn’t he?

(Rajski Ptak Paco kocha mocne kolory, słońce i dobrą zabawę z przyjaciółmi. Jest bardzo egzotycznym kwiatem i nie boi się tego pokazywać. Paco jest Strelicją, ale większość nazywa go Rajskim Ptakiem. To brzmi bardziej egzotycznie, a on sam wygląda trochę jak tropikalny ptak, prawda? Każdego roku Paco bierze udział w kwiecistym karnawale. Z jego żywymi kolorami i towarzyską osobowością może bawić się godzinami. Kwiecisty karnawał jest najfajniejszym wydarzeniem każdego roku i Paco czuje się w tym czasie jak w domu.)

Jego ręce początkowo przypominały mi skrzydła...

Okazało się, 

że byłam w błędzie! Kiedy zobaczyłam zdjęcie Paco byłam prawie pewna, że chodzi o ptaka. Do mojej wizji brakowało jedynie pięknego, barwnego ogona! Chciałam nawet o tym napisać maila do Zabbez. W międzyczasie jednak odwiedziła mnie Żaneta... Kiedy pokazałam jej moją aktualną robótkę, krzyknęła: "No przecież to Strelicja!" - co?! Oniemiałam... Ona wiedziała... Teraz wiem, że gdybym wtedy napisała tego maila, to Bas miałby nie dość, że ogromną zagadkę, to jeszcze powód do mocnego ataku śmiechu...


Teraz już wiem...


że Rajski Ptak to nie tylko zwierzę, a także piękna, niezwykła roślina.

Podoba Wam się?

Chcecie więcej? Zapraszam do obejrzenia Jaskra RonanaGerbery Gemmy i Orchidei Ollie



niedziela, 15 października 2017

Zakładka do książki

października 15, 2017 64 Komentarzy
Grałam w tą grę w dzieciństwie i pamiętam, że ją uwielbiałam... Zupełnie o niej zapomniałam! Na szczęście większość rzeczy lubi do nas wracać... Tak się stało tym razem i postanowiłam krzyknąć:

Bingo!

Wyzwanie Szuflady
Koronka - liść - fiolet! To mój rządek...

Kordonek: Ariadna
Szydełko: Orient rozmiar 4
Na podstawie filmiku z kanału Sheruknittingcom

I co dalej?

No dobra! Rządek wybrany, a w głowie pustka... Ten liść i fiolet w ogóle nie szły mi w parze... Kiedy wpadłam na pomysł wykonania podkładki z liści pod wazon, ba! Zaczęłam ją nawet szydełkować - liście miały być trójwymiarowe, połączone ogonkami, to stwierdziłam, że taki fiolet mi kompletnie nie pasuje do wnętrza i używać jej nie będę! I co? Sprułam, ha! To się narobiłam... 

Myśl, kobieto, myśl!

Jest! Wiem! Czyżby podkładki? Nieee, no przecież ten fiolet... Mam! Zrobię zakładkę do książki! Tak, to jest myśl! Będę używać jej do książek dla Dzieci! W końcu, przed przeczytaniem kolejnej historii, nie będę musiała wertować książki przez 5 minut :D Zawsze mogłam zapamiętać numer strony, ale zupełnie o tym zapomniałam...

Zakładka długa na 32 cm i szeroka na 5,5 cm idealnie pasuje do większości naszych książeczek.

Udało się?

Udało! Tak właśnie pomiędzy jedną maskotką, a drugą powstała fioletowa zakładka z liściastym motywem specjalnie na potrzeby Wyzwania. 

Tutaj ładnie widać liściasty motyw (tak myślę ;))

A Was zachęcam do obejrzenia niebieskiej zakładki, która razem z fajną książką pojechała (albo poleciała) prosto do Irlandii...


niedziela, 8 października 2017

Flaga Polski

października 08, 2017 28 Komentarzy
Wzięłam udział w bardzo ciekawym projekcie...

Pewna Pani

wpadła na genialny pomysł! Poprosiła mieszkańców wielu krajów, o wyszydełkowanie flagi kraju, w którym mieszkają. Podała określone wymiary, poprosiła również o krótki list z opisem kraju. Chciała stworzyć taki "światowy" koc dla swoich dzieci...

Do boju Polsko!!!

"Polska!" (klap, klap, klap)
"Polska gola!"
"Jeszcze jeden, jeszcze jeden!"
Na pewno wielu z Was dzisiaj będzie śpiewało, krzyczało i mam nadzieję, że cieszyło się z wyniku tego jakże ważnego dla nas meczu...

Włóczka: biała - Alize Burcum Klasik, czerwona: Dora Madame Tricote
Szydełko: Clover Amour 3.5

Wymiary: 6'x6' czyli kwadrat o boku 15,24 cm

Ale nie ja...

Nie jestem zapalonym kibicem, ale wiem, o co dzisiaj gramy: o miejsce w Mistrzostwach Świata w przyszłym roku... Lubię mecze, będąc na trybunach - klimat jest niesamowity! Ale nie pytajcie mnie o statystyki - nie mam zielonego pojęcia o Ligach, Grupach itp. Jednakże mecz jest włączony, zawsze... Mam w domu Kibica, który na bieżąco śledzie wszelkie sportowe i ogromne wydarzenia. "GOL!!! Patrz Iwona" - często słyszę podczas wykonywania innych zajęć. Wtedy oglądam powtórkę gola, jeżeli zdążę ;) Co nie znaczy, że nie życzę Polakom awansu - oby się udało, bo od jakiegoś czasu mamy naprawdę świetne, sportowe sukcesy :)

Jak zakończył się projekt?

Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że nie wiem... Wiem jedno! Flaga z listem doszła... Ale poza tym nie mam żadnych innych wiadomości, a szkoda, bo projekt naprawdę miał potencjał i mam nadzieję, że uda się go dokończyć...

A tym czasem

ja wracam do kolejnej pracy szydełkowej, którą już niedługo Wam pokażę :) Zapraszam Was również do odwiedzenia moich profili na Facebook'u i Instagramie. A jeżeli jeszcze ich nie polubiliście i nie obserwujecie, to zachęcam - dla Was to jeden klik, a dla mnie dużo, dużo więcej - przede wszystkim takim klikiem pomagacie mi dotrzeć do coraz większej ilości osób, które jeszcze nigdy o mnie nie słyszały :)

niedziela, 1 października 2017

Jesienne owoce w misce

października 01, 2017 74 Komentarzy
"Wyszydełkuje Pani coś dla naszych dzieci? Jak poznam program, to powiem Pani dokładniej, co będzie nam potrzebne..." - powiedziała do mnie wychowawczyni mojego Malucha, zaraz po tym, kiedy dowiedziała się, że szydełkuję... "Oczywiście, nie ma problemu!" - odpowiedziałam.

Co potrzebują dzieci?

"Pani Iwono, będziemy potrzebować szydełkowych owoców. Ma Pani czas w zasadzie przez całą zimę, bo długo będziemy krążyć wokół tego tematu." Szydełkowe owoce? Hmmm, co by tu dzieciom wymyślić? Jabłko, gruszka, banan, cytryna, winogrona - przeszły mi przez myśl... Zaproponowałam je...

Włóczka - totalny mix moich zbiorów bez etykiety, ale głównie akrylowa
Szydełko: Początkowo Clover Amour rozm. 3,5, ale kiedy dziecko mi je gdzieś schowało, to inne
no name w tym rozmiarze.
Wzory: jabłko i gruszka, winogronaliść winogronśliwkamalina.

I co usłyszałam?

"W październiku będziemy organizować rodzinny konkurs i chciałabym, aby te owoce wzięły w nim udział. A ponieważ jest to rodzinny konkurs, to dobrze by było, aby Dziecko wykonało np. kosz do tych owoców - wtedy będzie wspólna praca." No dobra, ale koszyk? Co tu wymyślić, aby Maluch podołał temu zadaniu?

Tak wygląda nasza misa... Ślady pszczoły nie są zamierzone -
wzór z balonu po prostu odbił się w jej wnętrzu ;)

Od czego zaczęłam?

Od kupna brązowego brystolu - od czegoś trzeba zacząć! Pierwszą moją myślą było, że narysuję Bąblowi kreski, po których wytnie kształt koszyka, potem go odpowiednio pozagina i sklei - jaki wyjdzie taki będzie! Ale nie! Koncepcja szybko się zmieniła, bo przypomniałam sobie, jak można w łatwy sposób wykonać misę...

A tak misa wygląda z zewnątrz - myślę, że jest bardzo jesienna!

Jakie owoce wykonać?

Po przeszukaniu obrazów u wujka Google zebrałam zbiór najczęściej pojawiających się jesiennych owoców: jabłko, gruszka, śliwka, malina i winogrona... Te też wykonałam. Teraz, kiedy przeziębienie totalnie mnie rozkłada, pomyślałam, że cytryna też byłaby niezłą opcją, tylko, że ona już jest raczej owocem całorocznym i na pewno na wiosnę znów będę jej potrzebować ;)

Owoce uśmiechają się do Dzieci i tym samym pokazują im, że nie taki diabeł straszny...

Co z tym koszykiem?

Maluch wycinał (albo wyrywał) małe kawałki brystolu, które później maczał w mieszance wikolu z wodą i przyklejał na balon. Kiedy misa schła poszliśmy na spacer, żeby zebrać dary jesieni, któe daje nam sama natura (tu doceniłam bardzo nowe miejsce, bo nie musieliśmy lecieć do lasu, żeby je znaleźć). Nimi też ozdobiliśmy misę - ja operowałam klejem na gorąco, a Młody ozdabiał  misę według własnego uznania i tak długo, jak starczyło mu cierpliwości. Do środka włożyliśmy owoce i taką naszą, jesienną, pierwszą, i wspólną pracę zaniesiemy we wtorek do przedszkola i z niecierpliwością będziemy czekać na wyniki konkursu, który rozpocznie się 20 października (ostateczny termin składania prac)... Trzymajcie kciuki, nie za mnie, tylko za Malucha, bo to on często nie chce iść tam iść, często marudzi i mam nadzieję, że takie prace pomogą mu przekonać się o tym, że przedszkole jednak jest fajne :)

Tak wygląda nasza gotowa praca!

Jesień

którą mamy (tfu tfu) jest piękna i złota - przynajmniej u nas. Mam nadzieję, że w takiej aurze pozostanie z nami jak najdłużej! I ja pragnę, abyście zostali ze mną w tym klimacie, dlatego zapraszam Was do poczytania o szydełkowych skarpetach, które utrzymałam w typowo jesiennych kolorach, poncho, które często noszę własnie dzięki tej pogodzie oraz jesiennym komplecie, któremu wykonałam prawie rok temu, a pamiętam, jakby to było wczoraj :)


Follow Us @szydelkowecudasie_iwonitki

@szydelkowecudasie_diy