środa, 22 lutego 2017

Szydełka Addi z rączką

Kolejna środa, a wraz z nią kolejna porcja informacji związanych z narzędziami, których używam do dziergania... Tym razem mam dla Was inną propozycję :) Ponieważ do robótek używam nie tylko włóczek, a także szydełek, więc dzisiaj przygotowałam dla Was moją recenzję szydełek Addi z rączką. Mam jeszcze kilka propozycji włóczek, ale trochę urozmaicenia nie zaszkodzi, także dzisiaj troszkę zmieniam tematykę. Wracając do szydełek, nie są one moimi faworytami, aczkolwiek lubię pracę z nimi. Pierwszym plusem jest to, że są w ładnych opakowaniach, w których mogą być przechowywane. 



Jest to niezwykłe ułatwienie i zarazem dbanie o, tak często używane, haczyki. Dodatkowo zarówno na końcówkach szydełek, jak i na opakowaniach Każdy rozmiar szydełka jest także oznaczony innym kolorem - dla mnie jednak jest to jedynie walor estetyczny, bo nie przypisuję rozmiarów szydełek do kolorów, kiedy każde szydełko jest ładnie opisane.



Tutaj może malutkie zastrzeżenie miałabym jedynie do samego oznaczenia rozmiaru, są to białe cyferki na białym tle i niektórym mogą wydać się one słabo widocznie, lepiej, gdyby były opisane kolorem kontrastowym. Jest to jednak taki mały minusik ode mnie.



Sama rączka jest długa, dzięki czemu, mi osobiście, bardzo wygodnie się ją trzyma. Rączka nie jest niestety profilowana - dla niektórych będzie to wada. Mi przy moim sposobie trzymania szydełka jednak odpowiadają oba typy zarówno te profilowane, jak i nie. Mały minusik za to, że rączka jest plastikowa. Mimo, że ma żłobienia, to kiedy dłonie są spocone (a i tak czasem się zdarzy), niestety się nam ślizga. Stąd kolejne zastrzeżenie z mojej strony.

Jeżeli chodzi o sam haczyk - nigdy mnie nie zawiódł. Ładnie wbija się w robótkę, nitki mi się nigdy nie rozdzielały (jest to także powiązane z rodzajami włóczek, jakie wybieram), Metalowe haczyki są solidnie wykonane i ładnie "ślizgają się" podczas dziergania. 



Cena takiego szydełka (na dzień 22.02.2017) to 11,90 pln (dane pobrane z jednego sklepu internetowego) i moim zdaniem szydełka te są warte swojej ceny. Mój zbiór szydełek składa się z różnych rodzajów i rozmiarów, więc kiedy potrzebuję sięgnąć akurat po któreś z powyższych, łapię te i dziergam, bez większych problemów :) 

A Wy macie takie w swoich zbiorach? Możecie je polecić, czy raczej odradzacie zakup? 

niedziela, 19 lutego 2017

Zabbez

Od dawna w mojej głowie powstawał cykl postów związanych z niezwykłą, kwiecistą (i nie tylko) tematyką. Jakiś czas temu, pewien projektant poszukiwał wolontariuszy, którzy zgodzą się przetestować jego schematy w języku polskim. Nie jestem mistrzynią języka angielskiego (w tym języku wymieniamy się e-mailami), ale moje umiejętności oraz słownik pozwoliły mi na komunikację z Zabbezem - wybitnym, znanym i genialnym twórcą przepięknych szydełkowych schematów. Napisałam zatem swoje zgłoszenie do projektu i zostałam do niego zakwalifikowana. O mojej współpracy z Zabbez możecie przeczytać TUTAJ - jest to mój kolejny mały sukcesik, ponieważ zostałam wymieniona w zagranicznym artykule :) jest to moje kolejne małe osiągnięcie, ale cieszy mnie ogromnie! A tutaj pragnę Wam przedstawić moją rodzinkę Zabbez:


Tak jak widzicie, moja rodzinka jest dość spora, więc postanowiłam, że co niedzielę każda z lalek będzie miała swój osobny post, każdej lali osobno poświęcę czas i dokładnie ją opiszę. Także tutaj mały przedsmak tego, co będę Wam pokazywać :) Współpraca z Zabbezem tak miło nam się ułożyła, że pragnę przybliżyć Wam nieco tę osobę, tym bardziej, że jest to mężczyzna. Mężczyzna, który projektuje szydełkowe kwiaty, czy to nie brzmi cudownie? Zapraszam zatem do przeniesienia się w świat szydełkowania, kwiatów i (poniekąd też) kilku owadów, który przedstawię Wam w formie wywiadu z samym Twórcą schematów tychże cudeniek. Oto kilka słów od Bas den Braver czyli Zabbez:

Iwona: Many people think that crocheting is a female domain. You are the man. How
come have you become passionate about the crocheting?
Bas den Braver: In life I always try to follow my heart. I believe happiness lies in the ability to live a life that suits one. I love making and creating and doing crochet is one way that enables me to make beautiful things.
(Iwona: Wielu ludzi uważa, że szydełkowanie to domena kobiet, Ty jesteś mężczyzną. Skąd u Ciebie zamiłowanie właśnie do szydełkowania?
Bas den Braver: W życiu zawsze staram się kierować sercem. Wierzę, że szczęście zależy od umiejętności życia, w taki sposób, jaki Tobie samemu pasuje.)

I: What was the reaction of your friends and family to your rather female hobby?
B: My friends and family have always known me as someone who is very creative and who likes to
think out of the box. They responded very positive and are very proud of me.
(I: Jak Twoja rodzina i przyjaciele zareagowali na Twoje hobby?
B: Rodzina i przyjaciele zawsze znali mnie jako osobę kreatywną, która lubi wymyślać nowe rzeczy. Ich reakcja była bardzo pozytywna i są ze mnie dumni.)

I: Have you got any advice for those, who are planning to start crocheting?
B: The advice I have is the same as I mention in each of my patterns: Have fun! It does not matter if you just started with crochet or if you are an expert. Everybody does it in their own pace and in
their own way. All my patterns are very detailed, well explained and with both textual instructions as well as pictures. So crocheting a flower doll will be fun for everybody!
(I: Mógłbyś podzielić się jakimiś radami dla osób, które rozpoczynają swoją szydełkową przygodę?
B: Moja rada jest taka sama (zawsze przypominam o niej w każdym schemacie): Baw się! Nie ma znaczenia czy dopiero zaczyna się szydełkować, czy jest się już ekspertem. Każdy szydełkuje w swoim tempie i na swój własny sposób. Wszystkie moje schematy są bardzo szczegółowe, dobrze wyjaśnione z instrukcją i ze zdjęciami. Zatem szydełkowanie lalki może być zabawą dla każdego!)

I: Your patterns are really precise. They are simply amazing. How long does it
take to prepare such a pattern?
B: It differs from doll to doll. Sometimes it takes a few weeks, but sometimes it takes up to 2 months. I start with sketching the flower and investigating the different options to make it into a doll. Then starts crocheting the design, writing down the pattern and changing it as many times until I am happy. This is very fun, but also very time consuming. I only stop when I am really happy with it. After designing the doll and the pattern is finished, it gets translated and tested by a lot of
volunteers and this also takes a few weeks. It is a really complicated project, but it always makes
me happy when I launch a new doll.
(I: Twoje schematy są dopracowane w każdym szczególe, są po prostu niesamowite. Jak długo zajmuje Ci napisanie takiego schematu?
B: To zależy od lalki. Czasami napisanie schematu zajmuje kilka tygodni, ale zdarza się, że trwa to do 2 miesięcy. Zaczynam od naszkicowania kwiatu i badania różnych możliwości, aby powstała z tego lalka. Potem zaczynam szydełkować projekt, zapisuję schemat i wprowadzam w nim zmiany tak długo, aż jestem zadowolony z efektu. Jest to zabawne, a jednocześnie czasochłonne. Kończę dopiero wtedy, kiedy naprawdę jestem zadowolony. Po zakończeniu projektowania lalki i opisywania jej, schemat trafia w ręce tłumaczy i wolontariuszy, którzy testują moje schematy, co także zajmuje kilka tygodni. Cała procedura jest zatem dość skomplikowana, ale jestem szczęśliwy, kiedy następuje premiera kolejnej, nowej lalki.)

I: Can you tell us something about how you made the design for your dolls?
B: When I designed the flower dolls I wanted to create a little person that could live in a world of its
own. A hidden world, in nature, all around us. I took my inspiration from nature and I started
sketching. Amigurumi all consists out of geometric shapes and I started experimenting with
different flower bulb shapes for the body, different shapes for legs and arms, different flower
options for the head and so on. I wanted it to be a flower, but still a little person everybody could
relate to. And then Sunflower Sam was born. You can see the full design process for the making of
Sunflower Sam HERE.
(I: Czy możesz nam zdradzić w jaki sposób powstają projekty Twoich lalek?
B: Kiedy projektowałem kwiecistą lalkę chciałem stworzyć małą osóbkę która sama mogłaby zyc. W ukrytym świecie,wśród natury, wokół nas. Inspirowałem się naturą i zaczynałem projektować. Amigurumi w całości składa się z kształtów geometrycznych wiec zacząłem eksperymentować z różnymi kształtami dla tułowia, nóg i rąk, różnymi możliwościami na kształt głowy i tak dalej. Chciałem aby był to kwiat i jednoczenie mały człowieczek, bliski każdemu z nas. I wtedy narodził się Słonecznik Sam. Cały proces powstawania tej lalki można zobaczyć TUTAJ)

I: Have you got any key for the successful pattern?
B: I try to make every pattern even better then the pattern before. I put my heart and soul in every
new design and hope people love it as much as I do.
(I: Czy masz jakiś przepis na udany schemat?
B: Każdy kolejny schemat staram się robić lepszy od poprzedniego. Zawsze wkładam całe serce w każdy projekt i mam nadzieję, że ludzie kochają je tak samo jak ja.)

I: In your patterns the flowers are the main theme. Why are you inspired by them
so much?
B: I have always loved plants and flowers. As long as I can remember I have been growing plants
indoor. Watering them, seeing them grow, seeing them blossom. It makes me very happy.
(I: W Twoich wzorach motywem przewodnim są kwiaty. Dlaczego akurat one są Twoją inspiracją?
B: Od zawsze kochałem kwiaty i rośliny. Odkąd pamiętam hodowałem je w domu. Podlewanie, obserwowanie jak rosną i jak kwitną zawsze mnie uszczęśliwiało.)

I: Apart from flowers there is also a butterfly and a dragonfly in your offer. Have you
thought about looking for some inspiration outside the nature?
B: My focus for inspiration has always been nature. Nature is so divers and inspiring it gives me a lot of creativity and ideas. I have not looked outside of nature for inspiration yet, but I think inspiration can be found in anything. So maybe I will.
(I: Oprócz kwiatów w ofercie masz też motyla i ważkę. Czy planujesz w przyszłości poszukać inspiracji gdzieś indziej (nie tylko w roślinach)?
B: Od dawna inspirowałem się naturą. Świat przyrody jest tak różnorodny, że można czerpać z niego wiele pomysłów. Nie szukałem jeszcze inspiracji nigdzie indziej, ale uważam, że inspirować może wszystko, więc może kiedyś.)

I: I have noticed that most of your toys are named after the name of the flower and their
names begin with the same letter. Is it a coincidence?
B: All dolls are named with the same beginning letter as the flower it represents. Sometimes when a flower is translated into another language, this beginning letter can be different. But most of the
time it works out great.
(I: Zauważyłam, że kiedy nazywasz swoje lalki, dostają one nazwę kwiatu i imię zaczynające się na tę samą literę co kwiat. Czy to przypadek?
B: Każda lalka jest nazwana pierwszą literą kwiatu, który reprezentuje. Czasami kiedy kwiat jest tłumaczony na inny język, początkowa litera może się zmienić. W większości przypadków udaje się jednak tę prawidłowość zachować.)

I: What was your greatest challenge so far?
B: My greatest challenge so far is always the design of the new doll. Every flower has unique
characteristics and making it into a doll can be very difficult. For every flower I crochet a lot of tests
and variations. But it is also the most rewarding when the design finally comes together. I only stop
when I am really happy with the design.
(I: Co, do tej pory, okazało się dla Ciebie największym wyzwaniem?
B: Moim największym wyzwaniem niezmiennie jest nowy projekt lalki. Każdy z kwiatów posiada własne niepowtarzalne cechy i przerobienie ich w schemacie bywa niezmiernie trudne. Każdy kwiat jest wiele razy sprawdzany i ma przygotowane wiele wariacji. Niemniej jednak jest to bardzo satysfakcjonujące, kiedy projekt jest w końcu skończony. Każdą pracę uważam za skończoną dopiero kiedy jestem z niej naprawdę zadowolony.)

I: Are you considering diversifying your offer with new patterns?
B: I am constantly thinking of new designs for upcoming dolls. I would love to do a lot more flower
dolls, but also other kind of dolls. However, I get a lot of requests for new flowers, so that is my
main focus for new dolls.
(I: Czy planujesz w dalszym ciągu poszerzać ofertę o coraz to nowe schematy?
B: Cały czas myślę o kolejnych projektach lalek. Bardzo bym chciał zrobić więcej nie tylko kwiecistych ale i innych lalek. Jednak wciąż dostaję wiele próśb o nowe kwiaty więc głównie na tym się skupiam.)

I: What does Zabbez dream of?
B: Zabbez is a story about an imaginary fantasy world with flower dolls. I dream of growing and
making this Zabbez world bigger. I would really like to make the Zabbez world have more flowers
and more adventures. I hope many people will be able to make my dolls and create a world of their
own.
(I: O czym marzy Zabbez?
B: Zabbez jest historią o wyimaginowanym świecie fantazji z kwiecistymi lalkami. Marzę, by powiększać ten świat. Naprawdę bardzo bym chciał by w świecie Zabbeza było więcej kwiatów i przygód. Mam nadzieje, że wiele osób będzie mogło stworzyć zrobić lalki i stworzyć ten świat samodzielnie.)

Thank you for your answers, for your time and for your advices to all of my readers. Cooperation with you is the great experience for me, wich will stay in my mind for all my live.
(Dziękuję za Twoje odpowiedzi, poświęcony czas i rady, którymi podzieliłeś się z moimi Czytelnikami. Współpraca z Tobą jest dla mnie wspaniałym doświadczeniem, którego nigdy nie zapomnę.)

It was a pleasure to answer your questions and I hope it will inspire others to make their life a little more happy with a cute and happy flower doll.
(To była przyjemność odpowiadać na Twoje pytania. Mam nadzieję, że moje projekty będą inspiracją dla innych i dzięki temu również inni będą mieli jeszcze więcej radości dzięki wesołym, kwiecistym laleczkom.)

Jak widzicie, Zabbez jest mężczyzną niezwykle utalentowanym, wrażliwym, a przede wszystkim szczęśliwym. I swoim szczęściem pragnie podzielić się z innymi. Ja ze swojej strony mogę zaprosić Was na jego stronę internetową: ZABBEZ. Myślę, że warto tu zajrzeć ;) 

Jeżeli chodzi o same schematy, są one napisane w sposób jasny, więc ja nie miałam żadnych problemów z wykonywaniem kolejnych elementów. Laleczki wychodzą naprawdę piękne. Dzięki tym schematom, sama się wiele nauczyłam, poznałam różnorodne oczka i sploty szydełkowe, część z nich miałam okazję dopiero poznać, ale o tym będę pisać przy przedstawianiu kolejnych laleczek. Ogólnie mogę tylko napisać, że moje lalki są robione dokładnie tak, jak prowadził mnie schemat. Testowałam te schematy, więc nie modyfikowałam niczego. Kiedyś przeczytałam wypowiedź jednej z pań, która napisała, że wierne odzwierciedlanie schematu nie jest samodzielnym rękodziełem - osobiście nie zgadzam się z tym. Oczywiście, każda modyfikacja na własne potrzeby, to dodanie swojej inwencji i cząstki siebie, ale ja też poświęciłam się cała tym projektom, a nic nie zmieniłam, bo po prostu podobają mi się takie, jakie są :) 

Powinnam to zrobić na samym początku, ale wtedy od razu zdradziłabym większość postu ;) Bardzo pragnę podziękować mojej kochanej K.W., która pomogła mi w tłumaczeniu wywiadu. Gdyby nie Ty, całość nie byłaby taka spójna i profesjonalna, także Kochana - DZIĘKUJĘ za pomoc i poświęcony czas!

A już za tydzień prezentacja pierwszej lalki, jaką miałam okazję dziergać - Mak Paola (Poppy Paola).

środa, 15 lutego 2017

Alize Cotton Gold

Wróćmy środowo do kolejnej włóczki Alize, kolejna z sióstr pozostałych, które przedstawiałam (tak sobie je nazywam), Alize Cotton Gold. Kolory, metraż, cena, praca z nią... Ale ok, rozpędziłam się, wróćmy do początku...








Dane techniczne:
1) Skład: 55% bawełna, 45% akryl;
2) W 100 g motku znajdziemy 330 mb włóczki;
3) Producent zaleca pranie ręczne wyrobów wykonanych z tej włóczki;
4) Zalecany rozmiar szydełka to 2-4, a drutów 3,5-5;
5) Cena: 11,20 pln - 11,50 pln (dane z czterech sklepów internetowych z dnia 15.02.2017)








A co ja mogę o niej powiedzieć?  Na pewno to, że kolory ma obłędne, niezwykle wyraziste i w motku jest jej dużo :) Co najfajniejsze, to możemy ją łączyć z Alize Cotton Gold Batik, Alize Cotton Gold Tweed, Jeans, Jeans Vlna Hep, Holly La Passion, także wybór mamy ogromny :) Robiąc Kaczorka tą włóczką nie zauważyłam mankamentów, dobrze się rozwija z motka, nie rozdziela się podczas pracy, nie miałam większego problemu ze spruciem kilku rzędów. Dodatkowo bogata oferta kolorystyczna, jaką oferuje nam Alize Cotton Gold jest bardzo kusząca, uważam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, a na pewno swój ulubiony kolor :) Maskotka, nie jest sztywna, mimo dość ścisłego wypełnienia. Także po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że uwielbiam te włóczki :) 

wtorek, 14 lutego 2017

Walentynki 2017

Wiecie, czym są dla mnie Walentynki? Zwiastunem nadchodzącej wiosny :) Te wszystkie serduszka dookoła świadczą o tym, że jeszcze dwa tygodnie i mamy marzec, a w nim już kalendarzowo nowa pora roku :) to nie znaczy, że nie lubię zimy, o nie! Śnieg na Święta musi być, dla dzieci na ferie także, ale teraz już zaczynam tęsknić za dłuższymi i ciepłymi dniami, za całymi dniami spędzanymi na dworze, za ogromnym wyborem sezonowych, świeżych owoców... 

Każda okazja też jest dobra do składania życzeń każdemu, zatem i ja życzę Wam, moi Czytelnicy, tego, abyście miłość czuli, kochajcie i bądźcie kochani! 

Wzór: https://www.favecrafts.com/Valentines-Day/Pink-and-Red-Crocheted-Hearts

sobota, 11 lutego 2017

Kot Prot (The Cat in the Hat)

"...Cat, hat, in French: chat, chapeau. In Spanish: el gato in a sombrero. In German: I'm a katze in a hut and don't you know. I'm a gwunka in a bunka-kwunk in Eskimo..."
(Cat, Hat - a song that only appeared in the 1971 cartoon The Cat in the Hat)

Staram się raz w miesiącu robić "wypad na miasto" ze znajomymi - tak, żeby oderwać się od rzeczywistości. Podczas jednego takiego spotkania Koleżanka poprosiła mnie o wyszydełkowanie Kota Prota. Hmmm, a cóż to jest? Po powrocie do domu, pierwsze co, to włączyłam internet w poszukiwaniu tejże postaci i w grafice pojawiło mi się mnóstwo zdjęć oryginalnego Kota Prota.
Zdjęcie zaczerpnięte z: http://weclipart.com/cat+hat+clipart
Włóczka: Vlna Hep (odpowiednik Jeans) kol. 8001, 8002, 8008
Szydełko: Clover Soft Touch 2.5
Pewnie, że wydziergam, tym bardziej, że jest to prezent urodzinowy dla jej malutkiej Siostrzenicy. Wszelkie propozycje, jakie podrzucił mi internet niestety nie spełniły moich oczekiwań, tak więc podczas wyjazdu Kot Prot powstał na podstawie kilku zdjęć. Jest to mój autorski Kot Prot i powiem Wam szczerze, że jestem z niego dumna :)
Wykonanie jego nie było proste, kosztowało mnie wiele dni, wiele pomocy od dwóch osób Kasi (kapelusz) i Natalii (mankiety przy rękach) (w tym miejscu dziękuję Wam za rady i podpowiedzi, które bardzo mi pomogły i dzięki Wam nauczyłam się czegoś nowego - DZIĘKUJĘ!). Sama maskotka powstawała około dwóch tygodni. Nie obyło się również bez prucia, ale w końcu się udało!

Myślę, że moje wykonanie jest zbliżone do oryginału, sama maskotka ma około 30 cm wysokości, więc była dla mnie nie lada wyzwaniem. Mnóstwo detali, nad którymi rozmyślałam, rozwiązania, aby zabawka była bezpieczna, doprowadziły mnie do końca. Chciałam bardzo zrobić sterczące wąsy, ale gdybym je spróbowała nakrochmalić, to wiadomo, co by się stało po pierwszym praniu (co w przypadku dzieci jest nieuniknione). Myślałam też nad kupnem takich wąsów, ale bałam się, że nie będą już tak bezpieczne, więc (tak jak oczy) zostały wyszyte.





Teraz z niecierpliwością czekam na reakcję małej Jubilatki, która jest niezwykle uczuciową małą osóbką. Mam nadzieję, że sprawi jej wiele radości i będzie dla niej cudownym prezentem i spełnieniem marzeń. Sto lat Królewno!

A jak Wam się podoba taka wersja? Myślicie, że zdjęcie kciuka jest tu na miejscu, czy raczej powinien być odwrócony? 

środa, 8 lutego 2017

Alize Cotton Gold Tweed

Witajcie po dłuższej przerwie. Wróciliśmy i już prawie powróciłam do codziennego trybu życia, poza jednym, dopadło nas przeziębienie, więc wszyscy ledwo żyjemy. Do tego stopnia, że postanowiłam skorzystać z przysługującego mi prawa do bezpłatnej opieki zdrowotnej i jutro z samego rana pędzę się zarejestrować do przychodni ;) Wyjazd jak najbardziej udany, znów dowiedziałam się wielu nowych rzeczy (np. jak poprawnie upiec prosiaka na ognisku ;)). Trochę odpoczęłam od gotowania i sprzątania, ale nie próżnowałam i przeczytałam książkę i udało mi się wykonać trzy szydełkowe projekty, ale o nich kiedy indziej, ponieważ jest środa, a więc znów przedstawię Wam kolejną włóczkę z mojej kolekcji, mianowicie Alize Cotton Gold Tweed.

Fakty techniczne:
1) Skład 57% bawełna, 40% akryl, 3% poliester;
2) W 100g włóczki znajdziemy około 330 metrów;
3) Zalecany przez producenta rozmiar szydełka to 2-4, a drutów 3,5 - 5;
4) Producent zaleca pranie ręczne wyrobów powstałych z tych motków;
5) Cena waha się pomiędzy 12,90 a 13,60 pln za motek (dane na dzień 08.02.2017 pobrane z czterech sklepów internetowych).



A co ja o niej myślę?
A na pewno to, że kolorki są obłędne :) do tego delikatne zgrubienia w innych kolorkach sprawiających wrażenie, że włóczka ma "ospę", daje naprawdę świetny efekt wizualny :) Kiedy się z włóczki dzierga, to kolorowe kropeczki nie są bardzo blisko siebie, więc w robótce rozkładają się bardzo ciekawie, co możecie zobaczyć w jednej z moich prac, którą całkiem niedawno Wam pokazywałam, wystarczy kliknąć w Jednorożca. Co ciekawe, podobno można połączyć tę włóczkę z innymi z "rodziny" Alize Cotton Gold - sama nie sprawdzałam, ale takie słuchy chodzą wśród Dziewiarek :) Jeżeli chodzi o samą pracę z tą włóczką, to doszłam do wniosku, że być może w moim przypadku chodzi o pewnego rodzaju przyzwyczajenie, bo zauważyłam, że jakakolwiek mieszanka z akrylem by nie była, to zawsze wydaje mi się bardziej sztywna, także chyba nie jestem zbyt obiektywna ;) natomiast efekt końcowy jest rewelacyjny, sama włóczka jest bardzo wydajna i na pewno będę z niej korzystać w przyszłości.Także jak sami widzicie mam swoich ulubionych faworytów, których uwielbiam, mnóstwo włóczek lubię i korzystam mimo jakiś tam drobiazgów, które mogą czasem przeszkadzać, lub delikatnie utrudniać pracę, ale są też włóczki, których nie lubię, także i do nich dojdziemy :) A tymczasem idę schować się pod kocyk, napiję się herbaty z cytryną i sobie poszydełkuję, a co! Kolejna maskotka jest już u Właścicielki, także czeka na prezentację, która odbędzie się w nadchodzący weekend, także już Was gorąco zapraszam w sobotnie popołudnie, kiedy to opublikuję sylwetkę kolejnego bajkowego bohatera :)

sobota, 21 stycznia 2017

Śpiący Jednorożec

"...When the first breath of winter, throught the flowers is icing
And you look to the north and a pale moon is rising
And it seems like all is dying and would leave the world to mourn,
In the distance hear her laughter, it's the last Unicorn..."
(DECLAN GALBRAITH "The last Unicorn")

Witajcie w ten jakże ciepły poranek - u mnie na termometrze +3 stopnie :) z jednej strony słaba temperatura jak na zimę, ale z drugiej - dla nas lepiej, bo dzisiaj wyjeżdżamy na urlop :) Jedziemy na Wschód, do Rodziców, w miejsce, gdzie telefony nie mają zasięgu, a internet tak wolno chodzi, że szkoda czasu, żeby cokolwiek włączać :) dlatego będę odcięta od świata przez dłuższy czas, wiadomo, że jak będziemy w mieście, to sobie coś tam sprawdzę, jednak blog przez te dwa tygodnie będzie uśpiony, tak jak ten przemiły Jednorożec, którego wykonałam już jakiś czas temu, ale dopiero teraz doczekał się chwili, aby Wam go pokazać :)
Włóczki: Alize Softy, Alize Cotton Gold, Alize Cotton Gold Tweed
Szydełko: Clover Soft Touch 2.50
Wzór: https://amigurumi.today/unicorn-pony-crochet-pattern-free/

Kiedy zaczynałam go robić i pokazałam jego głowę mojemu nie Mężowi, to spojrzał na niego i mówi "A to ma być koń?"... A no tak ;)


Do schematu na którym się opierałam dodałam kilka elementów, takich jak falbanki, czy trochę większy róg - jakoś tak te właśnie elementy dodały Jednorożcowi słodyczy, a że był to prezent urodzinowy, dla Córki Znajomej (i to jeszcze nastolatki, której jedyną ulubioną bajkową postacią są właśnie jednorożce), to chciałam, żeby naprawdę był wyjątkowy.


Sam Jednorożec nie jest duży, ma około 16 cm długości (bez ogona), ale włóczka na pyszczku i kopytkach trochę optycznie go powiększa. 

Mam nadzieję, że to śpiące maleństwo przyniosło Obdarowanej wiele radości :)

A ja uciekam teraz do ostatnich wyjazdowych przygotowań i ruszamy! Także wybaczcie mi moje dwutygodniowe milczenie, ale obiecuję dzielnie machać szydełkiem na wyjeździe i wrócę z kolejną porcją wpisów i robótek :) Mam także dla Was małą niespodziankę, będzie to kolejny cykl wpisów, o czym? Dlaczego będzie troszkę "inny"? O tym dowiecie się już niedługo :)

środa, 18 stycznia 2017

Basic Cotton Mondial

Środowe, spokojne i mroźne popołudnie nadeszło, a wraz z nim moja kolejna recenzja. Przypomnę tylko, że co środę publikuję post o włóczkach, jakie miałam przyjemność (większą lub mniejszą) używać, z jakich już dziergałam, krótko opisuję dane tych włóczek, oraz moją osobistą opinię na ich temat. Bardzo chętnie czytam Wasze komentarze, bo też od Was dużo mogę się nauczyć i wiele ciekawych włókien poznać. Zaczynajmy więc przygodę z włóczką Basic Cotton.

Dane techniczne:
1) Skład 100% bawełna;
2) włóczka przeznaczona na wiosenno-letnie wyroby, także dla dzieci;
3) Zalecany rozmiar zarówno szydełka jak i drutów to 4-5 mm;
4) Producent zaleca pranie wyrobów z tej włóczki w 40 stopniach;
5) Wyroby z tej włóczki można prasować, ustawiając żelazko na program do bawełny;
6) W 50g motku znajdziemy 110 mb włóczki;
7) Cena za motek wynosi około 8 pln (dane na dzień 18.01.2017).

Moja opinia:
O włóczce powiedziała mi znajoma (prowadząca blog Ofuniowo). Szukałam wówczas włóczki bawełnianej grubszej od Alize Bella. Zakupiłam i moim oczom ukazały się niewielkie moteczki, które jak się później okazało, nie były aż takie niewielkie. Wprawdzie z większych projektów jakie dziergałam tą włóczką, to był Jesienny komplecik Myszki Minnie, ale w tym przypadku, znając już tę włóczkę, jak zwykle źle oceniłam ilość motków jakie zużyję i jeszcze mam spory zapas :) Włóczka ta jest ładnie skręcona i wygodnie się nią pracuje, ale jest najbardziej sztywną włóczką bawełnianą, z któymi miałam okazję pracować - co wcale nie oznacza, że jej nie lubię, a wręcz przeciwnie, włóczka ta jest grubsza od swoich bawełnianych poprzedniczek (o których wpisy możecie znaleźć klikając w linki: Alize BellaDMC Natura) dzięki czemu mam świetne propozycje bawełnianych włóczek 3 grubości. Jeżeli chodzi o kolorystykę, to nie jest może najbogatsza, ale myślę, że każdy znajdzie wśród propozycji coś dla siebie - podstawowe kolory na pewno są dostępne. Ja wydziergałam tą włóczką kilka maskotek, które znajdziecie klikając w nazwę: KróliczycaŻyrafaMyszka. Na pewno plusem tego, że włóczka jest sztywniejsza, jest to, że uszy Króliczycy stoją same, bez dodatkowego usztywnienia. Zatem ta włóczka, może nie jest u mnie na szczycie, ale na pewno jest w czołówce - tym bardziej, że cenię sobie naturalne włókna i nie przepadam za akrylem mimo wszystko :)

A co Wy sądzicie o tej włóczce? Znacie ją? Macie jakieś doświadczenia? A może mój wpis pozwolił Wam poznać coś nowego? Zapraszam Was teraz na sobotę, w sobotę pokażę Wam maskotkę, która dość długo czekała na swój wpis, bo aż półtora miesiąca...

sobota, 14 stycznia 2017

Komplecik Elfika

"Zima, zima, zima, pada, pada śnieg
jadę, jadę w świat sankami, 
sanki dzwonią dzwoneczkami,
dzyń dzyń dzyń..."
(słowa: Barbara Stefania Kossuth, 
muzyka: Adam Markiewicz "SANNA")

Nie wiem jak u Was, ale w naszych stronach, na Pomorzu Boże Narodzenie wcale nie było białe. Ani płatka śniegu nie zobaczyliśmy w tym wyjątkowym okresie. Ale teraz, kiedy zaczynają się ferie, zima nie zawiodła stęsknionych za nią dzieci. Śnieg sypie i sypie, fajnie się klei - można lepić bałwany aż miło :) My jutro żegnamy świąteczny, domowy klimat, rozbierzemy choinkę, pochowamy mikołajkowe skarpety, ostatni wieczór z zapalonymi lampkami... Postanowiłam zatem i na blogu pożegnać ten wyjątkowy, piękny klimat. Z czym kojarzą Wam się Elfy? Bo mi z magią, ze Świętym Mikołajem, dającym radość milionom ludzi na całym świecie, z dużą pracowitością, bystrością... W naszej rodzinie pojawił się w tym roku taki malutki Okruszek, dla którego wyszło już z moich rąk kilka rzeczy, o których możecie poczytać TUTAJ

Jego Mamusia poprosiła o czapeczkę elfika, taką z długim ogonem i pomponem na środku. Z miłą chęcią obdarowałam ich taką czapą wykończoną pikotkami (wykonana została według mojego pomysłu i wyobrażenia) :) 
Włóczka: Bianca Lanalux
Szydełko: Addi z rączką 3.5
Wzór otulacza: https://bobblesandbaubles.com/2013/10/04/adjustable-diaper-cover-0-6-months/
Wzór guziczka: http://mrsmicawber.blogspot.com/2011/08/simple-crochet-button.html

Jedyne co zmieniłam, to na końcu, zamiast pomponika (jakoś ta opcja wydała mi się mało praktyczna, ze względu na to, że Maluszek mógłby mieć ochotę na podgryzanie go, a ryzyko wyjścia nitki wydało mi się zbyt duże, biorąc pod uwagę fakt, że cały czas na pomponami pracuję ;) ) włożyłam na koniec dzwoneczek. Taka opcja nawet jest chyba bardziej elfowa, prawda?

Ale sama czapka? Tym bardziej, że Maluch miał mieć w niej robione zdjęcia, to wydało mi się trochę mało, więc moja wyobraźnia poprowadziła mnie do otulacza na pieluszkę. Dzięki temu Okruszek będzie miał piękne zdjęcia, a w czapie może wychodzić na spacery :)

Otulacz na pieluszkę, posiada regulowane zapięcia, dzięki temu wiedziałam, że na pewno będzie pasował. 

Guziczki również zostały wykonane przeze mnie - jakoś tak przepadłam w tych guziczkach i myślę, że własnoręcznie wykonane dodają robótce swego rodzaju uroku:

Cały komplecik zapakowałam w dość "męski" sposób i dołożyłam do prezentów pod choinką.
Pakowanie prezentu: https://www.youtube.com/watch?v=8QNbj9fnosA

Jednakże po rozpakowaniu okazało się, że czapeczka jest zdecydowanie za mała! Nie przypuszczałam, że tak się stanie, ale jednak, Okruszek tak szybko rośnie, że kiedy go ostatnio widziałam, czapka byłaby idealna, a tu zaskoczył ciotkę. Nie namyślając się długo zaczęłam pruć, a po powrocie do domu od razu zabrałam się za powiększenie i aktualnie jest taka:


Mam nadzieję, że teraz już trochę w niej pochodzi i że zdjęcia okażą się cudowną pamiątką :) A jak u Was ze śniegiem i robótkami? Robicie coś zimowego, czy już powoli przywołujecie wiosnę? U mnie ostatnio zrobiło się wiosennie, także powoli przygotowuję się już do kolorowych kwiatków i Wielkanocy, o czym będziecie mogli przeczytać już niedługo :)

środa, 11 stycznia 2017

Alize Lanagold

Dzisiaj biorę pod lupę włóczkę Alize Lanagold, z której powstał Kocyk dla Okruszka, który powstał metodą Corner 2 Corner

Kilka faktów:
1) Skład 49% wełny i 51% akrylu;
2) Gramatura: w 100g motku znajduje się 240 mb włóczki;
3) Zalecany rozmiar szydełka i drutów to 4-6mm;
4) Producent zaleca pranie ręczne w 30 stopniach;
5) Polecana na ciepłe czapki, szaliki oraz swetry;
6) Cena (na dzień 11.01.2017) to 12 pln za motek w sklepach internetowych.

Jak dotąd włóczki firmy Alize mnie nie zawiodły. Szydełkowało się cudownie. Sama włóczka nie rozwarstwiała się podczas pracy, grubością zaliczyłabym ją do średniaków. Włóczka myślę, że cieplutka, biorąc pod uwagę fakt, że w swoim składzie zawiera wełnę. Jest to rodzaj włóczki "nie gryzącej". W moim odczuciu bardzo wydajna, na Kocyk dla Okruszka nie zużyłam nawet 9-ciu motków (miałam po 3 z każdego koloru). Tak więc ponieważ trochę tej włóczki mi zostało, to pewnie wydziergam sobie wymarzony komino - kaptur :) Również producent zapewni bogatą ofertę kolorystyczną tejże włóczki. Jak wiecie, nie za bardzo lubię mieszanki z akrylem, ale ta jest wspaniała. A dlaczego zdecydowałam się na nią dla Maleństwa? Ponieważ, ze względu na zawartość wełny, musi być cieplutka, z kocyk potrzebny był na okresjesienny, kiedy to Maleństwo przyszło na świat, a kolejną sprawą jest to, że kocyk nie dotyka gołej skóry Okruszka - nie lubię, kiedy skóra takich Maluszków styka się z chociażby minimalną ilością akrylu, ale w tym przypadku sama siebie przekonałam :) I nie żałuję :) 

Znacie? Lubicie? Polecacie? A może zaproponujecie podobną włóczkę?



sobota, 7 stycznia 2017

Bombka Arka Gdynia

"Żółte jest Słońce, niebieskie Niebo,
To właśnie barwy Klubu naszego..."
(ARKA GDYNIA Rota-Hymn)

Chyba jeszcze nie wspominałam, że pochodzę z Gdyni, gdzie na zawsze pozostało moje serce - kocham to miasto! I jeżeli kiedykolwiek los rzuci mnie daleko od niej, to tutaj, na zawsze, pozostaną jedne z najcudowniejszych lat, lata dzieciństwa i dorastania... To w Gdyni się urodziłam, chodziłam do przedszkola, podstawówki, gimnazjum i liceum, stąd pochodzą moi najlepsi na świecie znajomi, z którymi najwięcej "głupot" się narobiło, z którymi się imprezowało i razem uczyło do sprawdzianów. Tak więc kocham wszystko, co gdyńskie :) To właśnie w Gdyni poszłam na pierwszy w życiu mecz piłki nożnej (rugby zresztą też i kosz ;)). Wyciągnęła mnie koleżanka, która uwielbia piłkę nożną, zna tabele i te wszystkie cyferki, które mi są totalnie obce ;) uwielbiam za to klimat meczy, bycie na stadionie, kibicowanie - to jest coś, mogę się w końcu powydzierać i zrzucić z siebie wszystko, co się gromadzi przez długi czas :) ja nie śledzę wyników meczy, ani tabeli, ani kto? gdzie? Ja po prostu nie lubię w życiu niczego żałować, więc gdybym nie poszła, to na pewno później bym rozmyślała, czemu tego nie zrobiłam... Tak więc poszłyśmy i od tamtej pory czasem robimy sobie takie wypady :) A ponieważ zawsze robimy sobie prezenty na Święta, to postanowiłam zrobić jej niespodziankę i wykonałam dla niej (drugą w życiu) bombkę szydełkową w barwach Klubu naszego :) Do całej paczuszki dołożyłam coś słodkiego i powstał prezencik dedykowany, od serca, specjalnie dla niej. Prezent tym bardziej wyjątkowy, bo drugiej takiej bombeczki nie ma na świecie :D 


Kordonek: Ariadna
Szydełko: Orient nr 8
Wzór: udostępniony na jednej z grup na portalu społecznościowym


Bombka ta jest robiona techniką filetową i są na niej wydziergane, mało widoczne (niestety) serduszka. To z miłości do Areczki :) 



Myślę, że dwa kolory to już dużo przy tak ażurowym wzorze i serduszka po prostu zniknęły wśród tylu detali, jednakże najważniejsze, że Właścicielka bombki wie, że one tam są :) Dodam, że tym razem Koleżanka nie miała w pokoju choinki, więc wymyśliła takie Świąteczne drzewko: 



I tym wpisem jestem przy końcu Świątecznej aury, jeszcze jedną rzecz mam Wam do pokazania, ale będzie ona już bardziej "codzienna", mimo, że do Bożego Narodzenia także nawiążę :) Także już niedługo i u mnie na blogu Święta się zakończą, pewnie wtedy, kiedy i my dekoracje pochowamy do kartonów i rozbierzemy choinkę. Teraz długi weekend dla wielu z Was i jutro jeszcze wolne - ja cały czas żyję w przekonaniu, że już jutro poniedziałek, dlatego życzę Wam udanego wypoczynku :)

środa, 4 stycznia 2017

Sznurek bawełniany 5mm POLIMEX

Dzisiaj, myślę, że większości Wam znany, sznurek bawełniany 5 mm z hurtowni POLIMEX w Łodzi.

Jest to sznurek bez rdzenia. Mimo, że właśnie z nim zaczynałam swoją przygodę ze sznurkiem bawełnianym, to nie miałam problemu ze zszywaniem poszczególnych końców. Sznurek ten jest troszkę sztywny, jednakże na chwilę obecną nie mam porównania, czy każdy taki jest, aczkolwiek niedługo będę pracować na sznurku innej firmy, to porównam :) Marzy mi się dywanik z takiego sznurka, bo wychodzą naprawdę śliczne, ale póki co, z mojej ręki wyszły Kosz na zabawki oraz Koszyki łazienkowe. Oba projekty wykonywałam szydełkiem akrylowym w rozmiarze 9.00. Muszę Wam powiedzieć jedno, ręka mnie bolała okrutnie, myślę, że to kwestia wprawy, jednakże prosto nie było, przy Koszu na zabawki byłam w stanie zrobić na raz jedno okrążenie, więc i czas wykonywania pracy znacznie się wydłużył. Przy Koszykach łazienkowych już było lepiej. Teraz w najbliższych planach będę robić pufę, ale już szydełkiem w rozmiarze 10.00, także zobaczymy. Dzisiaj krótko, bo pora późna, a ja nadal jestem w trakcie pewnego projektu - póki co dziergam, później tylko stworzyć piękny cykl wpisów, także i Wy dowiecie się niedługo cóż to takiego, że pochłania mnóstwo mojego czasu :) Jeżeli macie chwilkę czasu, to napiszcie mi proszę Wasze doświadczenia ze sznurkiem bawełnianym, może jaki polecacie i co najważniejsze chyba dla mnie - jaki rozmiar szydełka preferujecie? :) 

Chcesz być na bieżąco? Masz ochotę zostać ze mną na dłużej? Ten NEWSLETTER jest dla CIEBIE: